OK, skończyłem oglądać u Nichiego gameplay z Victory Road, jestem po finałowym meczu. Krótkie moje przemyślenia, będą oczywiście spoilery:
- Sasanami Unmei jako protagonista bardzo dobry, odróżnia się od Endou, Tenmy i Asuto. Jest raczej introwertyczny i spokojny, ale w niczym nie umniejsza to jego piłkarskiej pasji. Podoba mi się, że jest genialnym strategiem, chociaż część jego sukcesów to dla mnie szczęśliwy traf wspomożony przez plot armor. Podoba mi się, że rozwiązanie problemu jego choroby nie polegało na cudownym uzdrowieniu jak w innych przypadkach w IE, tylko tym że znalazł sobie nową rolę jako trener (chociaż finałowy mecz to mocno zepsuł, bo wrócił na boisko nie wiedzieć czemu), bardziej to życiowy i dojrzały wątek choroby,
- postacie z Nagumohary fajne i nawet można było je czuć, z wyjątkiem tych wybieralnych, były dla mnie jak kukiełki, miały bardzo ograniczone interakcje z postaciami obowiązkowymi, twórcy mogli się w tym zakresie bardziej postarać i przyłożyć się do napisania trochę więcej dialogów, IE:VR to przecież nie jest Baldur's Gate 3, żeby to było takie trudne,
- beznadziejny wątek głównego złoczyńcy, głupi i sprawiający zażenowanie (chociaż może trudno było liczyć na coś więcej), może takie osoby niestety są, ale Otome Senjirou po prostu (jakkolwiek okrutnie to brzmi) stał się dziecinny po stracie syna, Kira Seijirou lepiej napisany jako złoczyńca z traumą po stracie dziecka, może lepiej by nawet było gdyby Victory Road nie miało złoczyńcy,
- Endou Harper jako rywal Sasanamiego (i w sumie główny antagonista, bo antagonista nie musi być zły) świetny. Prostolinijny, ale nie przygłupi, jest dobrą przeciwwagą dla talentu Unmeia w tym świecie. Do tego pomimo olbrzymiego talentu i znudzenia piłką nie ma w nim arogancji i bardzo chce mieć przyjaciół. Jego rodzina przedstawiona jako dobra, ale z pewnymi problemami, zrównoważone. Wspólna wycieczka jego i Sasanamiego to jeden z najmiliszych momentów fabuły.