Solfuga

2 dni temu pobiłem mój rekord w biegu na 10 km - 59 minut i 7 sekund. Dzisiaj go znowu pobiłem, teraz to 58 minut i 44 sekundy.

BiBiankaPL

@Solfuga zazdroszczę takiej motywacji i kondycji
          	  
          	  ja po szkole jestem tak padnięta i przebodźcowana, że jedyne, na co mam siłę, to siedzieć w pokoju
Reply

Solfuga

@BiBiankaPL Dzięki za uznanie. Ogólnie odkąd jest już ciepło i mogę biegać moje samopoczucie radykalnie się poprawiło. Człowiek po przebiegnięciu czuje ciepło w całym ciele.
Reply

Solfuga

2 dni temu pobiłem mój rekord w biegu na 10 km - 59 minut i 7 sekund. Dzisiaj go znowu pobiłem, teraz to 58 minut i 44 sekundy.

BiBiankaPL

@Solfuga zazdroszczę takiej motywacji i kondycji
            
            ja po szkole jestem tak padnięta i przebodźcowana, że jedyne, na co mam siłę, to siedzieć w pokoju
Reply

Solfuga

@BiBiankaPL Dzięki za uznanie. Ogólnie odkąd jest już ciepło i mogę biegać moje samopoczucie radykalnie się poprawiło. Człowiek po przebiegnięciu czuje ciepło w całym ciele.
Reply

Solfuga

YouTuber Kouzou Kudo postanowił zrobić własną serię inspirowaną Danganronpą, w której kilkanaście osób jest uwięzionych na wyspie i ta, która przeżyje jako ostatnia wygrywa. Widzowie mają głosować, która postać zginie w następnym odcinku, a on postara się tak poprowadzić fabułę, żeby pasowała. Zaznaczył przy tym, że jeszcze długo nie będzie mógł zacząć serii, nawet do następnego roku, ale wypuścił bardzo ciekawy teaser i znalazł do niego aktorów, więc uznałem, że zrobię mu zasięgi: https://youtu.be/Id7HHW0bSjw

Solfuga

Ile jesteście w stanie przebiec kilometrów w godzinę? Bo ja bez problemu 9, a czasami i 10.

Jezioro_Pospolite

@Solfuga a Boże przebiec to nwm nie lubię biegać kiedyś byłem krótkodystansowcami i większość tego bym szedł a teraz to na spokojnie bym większość przebiegł (bo kolka) więc nwm trudno mi to określić 
Reply

Jezioro_Pospolite

@Solfuga lwk nwm.  Jak idzie dobrze to w 10 minut przejdę 2,5 ale lek nwm zazwyczaj 17 tak idę bo mi się nie chce i ciężki plecak więc 2,5x4=10 ;)
            
            
            
            Tak ja to dopiero teraz widzę 
Reply

BiBiankaPL

@Solfuga  szczerze mówiąc, nigdy nie próbowałam czegoś takiego, ale myślę, że nie byłoby jakoś tragicznie. Mam jakąś tam kondycję. 9 czy 10 kilometrów to oczywiście nie dałabym rady, ale weźmy pod uwagę różnicę płci i wieku, plus genetycznie mam strasznie niskie ciśnienie
Reply

Solfuga

Zacząłem znowu grać w Baldur's Gate (pierwszą część) i byłem niezbyt zadowolony, że protagonista opuszcza Candlekeep (rodzinne miasto) bardzo słaby. Postanowiłem to naprawić i zdobyć punkty doświadczenia w niestandardowy sposób i wymordowałem prawie wszystkich mieszkańców łącznie z przybraną siostrą głównego bohatera. Wtedy zapisałem postać i zacząłem nową grę importując ją, zaczynając fabułę od nowa i zachowując PD z mordu. Grałem tancerzem cieni, który może ukrywać się (upraszczając: stać się niewidzialnym) na widoku, czyli przy innych postaciach. To pozwalało mi ciągle uciekać przed pościgiem i atakować pierwszemu i stopniowo wytłukłem używając procy prawie wszystkich mieszkańców, łącznie z magami.
          Wszystko to powtórzyłem i tym razem spróbowałem też zabić przybranego ojca głównego bohatera, Goriona. Za pierwszym razem miałem za mało amunicji, a zabiłem już sklepikarza, więc nie mogłem kupić więcej. Z Gorionem był taki problem, że zaatakowany natychmiast rzucał błyskawicę, która powodowała śmierć. ALE kiedy atakowało się go pociskiem z procy będąc ukrytym i uciekało się zanim pocisk sięgnął celu, dostawał obrażenia i nie kontratakował, bo nie miał celu w zasięgu wzroku, przy czym żeby zadziałało trzeba było atakować z samej granicy widzenia i natychmiast zwiewać. Po wielokrotnym zapisywaniu, wczytywaniu i powtarzaniu ataku w końcu się przekręcił... i uruchomił się skrypt, który zabił głównego bohatera.
          Chciałem zachować doświadczenie za zabicie go (4000 punktów, to bardzo dużo, zwłaszcza na początku gry), więc powtórzyłem i szybko zapisałem postać, ale tym razem nic się nie stało, nie wiem czemu. Dokończyłem drugie czyszczenie, aż nie został nikt oprócz Tethtorila, który podobnie jak Gorion rzucał błyskawicę przy ataku, ale to niezależnie od ukrycia, więc nie dało się go załatwić.
          Znowu importowałem do nowej gry i zacząłem fabułę, zyskałem prawie 10000 PD. Morał? Jak można to można.
          
          Wybicie Candlekeep procą, ewakopaczyzowane: https://youtu.be/b33Si4Lznrg

Solfuga

Kącik starogrowy Solfugi: 
          Polecam obejrzeć cutscenki z gry Icewind Dale. Absolutnie genialne połączenie muzyki i obrazków o specyficznej stylistyce, a w polskim dubbingu mistrzowskie role Henryka Talara i świętej pamięci Mirosławy Krajewskiej. Od drugiej spoilery, ale i tak nie zagracie w tą grę, a zobaczyć warto.
          1. https://youtu.be/NQnZsaTM6ws
          2. https://youtu.be/VTR5DjEdvmY
          3. https://youtu.be/6MCyZJJOUEI
          4. https://youtu.be/KZD--uhaWSo
          5. https://youtu.be/ee6PQfjoHSg (!!!)
          1a. https://youtu.be/N5xn5IyJv7I
          2a. https://youtu.be/J75ywPdwGWQ

Solfuga

OK, skończyłem oglądać u Nichiego gameplay z Victory Road, jestem po finałowym meczu. Krótkie moje przemyślenia, będą oczywiście spoilery:
          - Sasanami Unmei jako protagonista bardzo dobry, odróżnia się od Endou, Tenmy i Asuto. Jest raczej introwertyczny i spokojny, ale w niczym nie umniejsza to jego piłkarskiej pasji. Podoba mi się, że jest genialnym strategiem, chociaż część jego sukcesów to dla mnie szczęśliwy traf wspomożony przez plot armor. Podoba mi się, że rozwiązanie problemu jego choroby nie polegało na cudownym uzdrowieniu jak w innych przypadkach w IE, tylko tym że znalazł sobie nową rolę jako trener (chociaż finałowy mecz to mocno zepsuł, bo wrócił na boisko nie wiedzieć czemu), bardziej to życiowy i dojrzały wątek choroby,
          - postacie z Nagumohary fajne i nawet można było je czuć, z wyjątkiem tych wybieralnych, były dla mnie jak kukiełki, miały bardzo ograniczone interakcje z postaciami obowiązkowymi, twórcy mogli się w tym zakresie bardziej postarać i przyłożyć się do napisania trochę więcej dialogów, IE:VR to przecież nie jest Baldur's Gate 3, żeby to było takie trudne,
          - beznadziejny wątek głównego złoczyńcy, głupi i sprawiający zażenowanie (chociaż może trudno było liczyć na coś więcej), może takie osoby niestety są, ale Otome Senjirou po prostu (jakkolwiek okrutnie to brzmi) stał się dziecinny po stracie syna, Kira Seijirou lepiej napisany jako złoczyńca z traumą po stracie dziecka, może lepiej by nawet było gdyby Victory Road nie miało złoczyńcy,
          - Endou Harper jako rywal Sasanamiego (i w sumie główny antagonista, bo antagonista nie musi być zły) świetny. Prostolinijny, ale nie przygłupi, jest dobrą przeciwwagą dla talentu Unmeia w tym świecie. Do tego pomimo olbrzymiego talentu i znudzenia piłką nie ma w nim arogancji i bardzo chce mieć przyjaciół. Jego rodzina przedstawiona jako dobra, ale z pewnymi problemami, zrównoważone. Wspólna wycieczka jego i Sasanamiego to jeden z najmiliszych momentów fabuły.

Solfuga

Jeszcze jedno: mam wrażenie, że tak jak wspólny schemat mieli Endou-Tenma-Asuto, tak Sasanami ma być ,,postaciowym krewniakiem" Shindou. Nie chodzi tylko o rolę w drużynie. Obaj jako pierwszacy zostali kapitanami i mają podobnie ułożone końcówki włosów. Shindou nie był tak spokojny i introwertyczny jak Sasanami, nie był też tak pewny siebie jak on, ale nie był też ciągle ,,podjarany" jak na przykład Tenma.
Reply

Solfuga

- klimat IE zachowany bardzo dobrze, niestety tak jak w poprzednich częściach jest mnóstwo nonsensów, na przykład masowo zarzucono używanie awatarów (co jest naciąganie tłumaczone tym, że są wyczerpujące) czy to że w jednym meczu pewien trener ściągnął najlepszych zawodników i przez to przegrał, a zrobił tak bo... był pewien zwycięstwa.
            - animacja cutscenek na BARDZO wysokim poziomie
            Podsumowując: podobało mi się, zapamiętam przede wszystkim Sasanamiego i Haru. Nieuniknione było, że w końcu szkołą protagonistów nie będzie Raimon, drużyna Nagumohary była dobra. 
            Ale wolę mroczniejsze historie z IE jak Aliea Gakune i Chrono Stone, takie że zapala się czerwona lampka i pojawia się pytanie ,,To się w ogóle nadaje dla dzieci?". Victory Road nie było ani trochę mroczne, choć nie było też dziecinne przez wątek choroby Sasanamiego (w ostatnich momentach historii niestety też magicznie rozwiązany).
            Jakkolwiek myślałem, że Orion to już śmierć rozwoju tego (dość chaotycznego) uniwersum, to okazuje się, że może ono z wielką siłą powrócić i wciąż żyje.
Reply