Jak dobrze wiecie, troche mnie tu nie było - studia i media społecznościowe (tiktok, instagram) wyczerpały mnie doszczętnie. Od tych kilku miesięcy troche się pozmieniało, głownie to, że stalam się bardziej rozpoznawalna pod nazwą Sorin - jak wiecie Sorin jest główna bohaterką "Wschodu Słońca nad..." oraz matką Izumi z "Dziedziczki". Prawda jest taka, że nigdy nie patrzyłam na Sorin moją ksiązkową jak na swoje odbicie - jej imię po prostu pasowało mi do historii i jakoś tak wyszło, że stała się również moją internetową tożsamośćią. Z tego powodu, mimo że pasuje mi do historii idealnie ( a) jest spójne ze światem, b) nie kojarzy się z żadną postacią kanoniczną, c) pasuje do estetyki Narodu Ognia. Delikatne a jednocześnie silne, bo różni się od Władcy Ognia Sozina dosłownie jedną literą.) zdecydowałam się na zmianę imienia Sorin w historii, od dzisiaj będzie to Sunri - mimo wszystko najważnieszy człon czyli Słońce został zachowany. Wybaczcie mi tę zmianę, niestety nigdy nie myślałam, pisząc tę historię, że stanie się ona nierozerwalą częscią mojej internetowej tożsamości.
Jeśli jesteście ciekawi dalszych losów Zuko i Sunri - obiecuję, że nie zapomniałam o nich ;)