Myślę o czymś, i chyba nie ma lepszego miejsca by się owym przemyśleniem podzielić. Piszę sobie dalej ,,Pierwiastek Boga'' i nie schodzi mi z głowy myśl, że zostawiłem między rozdziałem nr.25 a nr.26 ponad półroczną przerwę w fabule, nie wyjaśniając co się działo między głównymi bohaterami w tym czasie. I nie zamierzam tego robić w postach czy coś na wzór, tak szczerze mówiąc, to zwyczajnie nie mam pomysłu co te dwa wytwory mojego umysłu mogły robić przez całą wiosnę aż do lata w trakcie którego zaczyna się rozdział 26. Chaos. Jak planowałem jaką historię chcę opowiedzieć, no to właśnie widziałem ją w Częstochowie, późną jesienią i zimą, oraz latem na obrzeżach miasta. Wiosna nigdy nie wchodziła w grę. Tyle, że pozostaje niewykorzystanym potencjałem. Zostawiam zatem tego oto posta, poniekąd jako notę do przyszłego, prawdopodobnie znudzonego mnie - kiedyś mogą pojawić się dodatkowe rozdziały, rozwijające całą historię o to, co działo się wiosną między bohaterami. W tym jednak momencie, będę brnął z fabułą do przodu, ponieważ już tak dużo do końca opowieści nie pozostało. Można ewentualność owych ,,Wiosennych rozdziałów'' potraktować jako DLC, które albo się pojawi albo nie, wszystko zależy od tego, czy będę miał pomysł - to raz, i czy mi się będzie chciało - to dwa, ale zwykle jak mam pomysł na napisanie czegoś, to w bólach czy nie, ale się w końcu urodzi. Raczej. I tak będę musiał całą tę książkę porządnie zaktualizować i przerobić gdzie nie gdzie, bo przez to jakie mam czasami przerwy między poszczególnymi rozdziałami, to czuję się, jakbym pisał co jakiś czas zupełnie nową powieść. Ponownie, chaos. Ale ale, to dalej jest spójna historia, z zaplanowaną fabułą i postaciami, więc trzyma się to razem, może nie tak jakbym to zespawał, ale co najmniej jakbym spiął to porządnymi trytytkami i skleił srebrną taśmą. Co chcę przez to powiedzieć - mogło być gorzej, a będzie lepiej.