Cześć!
Jak minął wam poprzedni tydzień?
Jak zawsze w niedzielę pojawiły się kolejne rozdziały „Veir – Po drugiej stronie światła”.
Tym razem wyjątkowo wrzucam nie dwa, ale trzy rozdziały. Pierwszy draft całej książki jest już ukończony, więc teraz równolegle pracuję nad korektą i mogę trochę przyspieszyć publikację kolejnych fragmentów.
Rozdział 25 – „Zapach metalu”
Trop po pierścieniu prowadzi Nadię i Iwana do miejsca, które na pierwszy rzut oka wygląda zwyczajnie. Warsztat. Znak węża. Zapach metalu. I coś, co sprawia, że Nadia zaczyna widzieć więcej, niż powinna.
Rozdział 26 – „Maska”
Bohaterowie po raz pierwszy stają twarzą w twarz z człowiekiem, który może być tym, kogo szukają. Problem w tym, że nie wygląda jak potwór. Jest spokojny, uprzejmy i idealnie normalny. A właśnie to okazuje się najbardziej niepokojące.
Rozdział 27 – „Policzeni”
Obserwacja zmienia się w pościg. Pościg w grę. A gra w coś znacznie gorszego, gdy Nadia i Iwan zaczynają rozumieć, że być może od początku nie śledzili jego… tylko szli dokładnie tam, gdzie chciał ich zaprowadzić.
Śledztwo wchodzi w moment, w którym każdy błąd może kosztować zbyt wiele.
Jak zawsze będę wdzięczny za każdą gwiazdkę, komentarz, teorię i opinię. To naprawdę pomaga mi dopracowywać Veir przed finalną wersją.
Miłego czytania!
A Wy jak myślicie — co jest groźniejsze: potwór, który ukrywa się w cieniu, czy człowiek, który potrafi wyglądać zupełnie normalnie?