STORY TAJM CZEKK
wiec jestem sobie chora bo mam gorączkę i zostalam dziś w domu i wiecie ubrałam sobie bluzę lov(s)er i przychodzi mama do domu z pracy a ja leze w łóżku w niej i ona
mama: a co to za święto ze dziś ha ubrałas
ja: moja dusza umiera od gorączki, wiec dlatego
mama: a czyli na pogrzebie ubrać się w ta bluzę, czarne słodkie, czapka billie, łańcuchy i grube kreski tak?
ja: tak. dokładnie.
jestem po obejrzeniu 2 czesci do wszystkich chłopaków których kochałam
soo
popłakałam się 4 razy bodajże
bat skończyło się ślicznie
mam chęć wyjebac telewizor
i idę pisać w książce chuj, rysować kutasy przy zrsr chuj wie czego w każdym razie
JEBAC ROSJĘ
mama: co jutro zakładasz bo chce ci wyprasować
ja: bluzę
mama: jaka, może być ta z it’a?
ja: nie
mama: to na cholerę ja ci ja kupowałam, jak w niej nie chodzisz
ja: bo to jest bluza na apele i inne pierdoły, bluza odświętna