Mam już tego wszystkiego dość.
To normalne, że zamiast spać obmyślam plan pozbycia się siebie z tego świata? Świadomość, że tylko w ten sposób będę miała spokój nie poprawia tego. Do niektórych dopiero wtedy dotrze co robili źle. Ale wtedy, wtedy jest już za późno nie może ktoś powiedzieć zwykłego "przepraszam" w twarz. To nie ustąpi póki tu jestem, tu na ziemi. Nie wiem co jest po życiu, wierzę w życie po śmierci, ale nie mam pewności. I co ciekawe nie przeraża mnie to, a interesuje. Coraz bardziej czuję potrzebę sprawdzenia tego. Coś mnie ciągnie na tamtą stronę. Po co się tu żale? Nie wiem. Muszę choć trochę uspokoić nerwy. Jeszcze z pół roku i jeśli nie stchórzę czeka mnie spokój, bądź przeciwnie. Mogę również się wpakować do jeszcze gorszego miejsca. Nie wiem, nie wiem, po prostu nie wiem! Mam tego dość. Nie chcę tu być! Chcę zasnąć i nie obudzić się! Chcę spokoju! Ludzie mają tyle, a ja? Ja nie mogę nawet w spokoju żyć. "Inni mają gorzej", "Pojedź na Ukrainę wtedy będzie mogło być ci źle". Te słowa non stop wirują w mej głowie. Lecz osoby które je mówią nie wiedzą, że gdybym mogła. Rzuciłabym wszytko i pomagałabym Ukrainie na froncie. Lecz nie mogę. Co mnie ogranicza? Przecież jestem pełnoletnia. Ludzie, to ludzie mnie ograniczają. Nie daję rady, zbyt duży nacisk, zbyt duża presja. Patrzę na godzinę i staje mi serce. Czwartek, czy zapomniałam, dopiero teraz zrozumiałam, że jest za 15 pierwsza, a ja zamiast spać się żalę. I tak nikt tego nie odczyta. Idę dalej planować własną śmierć. Pa.