Powiem wam, że od środy mam na laptopie pierwszą część gry Wiedźmin. Jako tako sobie daje radę. Ale zawsze pozostaje ale... Mianowicie takie, że albo przed atakiem jakiejś cholery lub przed dotknięcia jakiś magicznych skał zapominam zapisać postępy. I potem jeden wielki wkurw bo muszę ponownie całą cholerną trasę przechodzić od cholernej baby na bagnach do druidów... Ehhh... Zaraza.