Kochani,
ten rok był długi. Momentami piękny, momentami cholernie trudny — i wiem, że każdy z nas niesie go na swoich barkach trochę inaczej.
Dlatego na próg nowego roku chcę Wam przede wszystkim powiedzieć dziękuję.
Za to, że byliście.
Za każdą wiadomość, komentarz, teorię, emocję, którą oddaliście moim historiom.
Za to, że czytaliście między wierszami — i czasem dokładnie tam znajdowaliście najwięcej.
Życzę Wam, żeby ten nowy rok przyszedł do Was łagodniej.
Bez presji, bez ciągłego „muszę”, bez porównywania się do cudzych dróg.
Żeby był rokiem, w którym częściej będziecie mogli oddychać, a rzadziej udawać, że wszystko jest w porządku.
Niech przyniesie Wam chwile, które nie krzyczą, ale zostają:
spokój w środku nocy,
poczucie bycia rozumianym,
emocje, które nie ranią — tylko przypominają, że jesteście żywi.
Życzę Wam odwagi.
Nie tej wielkiej i filmowej, ale tej cichej — żeby wybierać siebie, stawiać granice, odpuszczać wtedy, gdy trzeba. I życzliwości dla samych siebie, nawet w dniach, kiedy nic nie idzie tak, jak planowaliście.
Obiecuję, że w nowym roku nadal będę opowiadać historie, które nie są łatwe — ale są prawdziwe. Takie, które zostawiają ślad. Takie, które czasem bolą, ale nie bez sensu.
Dziękuję, że jesteście częścią tej drogi.
Do zobaczenia, między kolejnymi rozdziałami.
Niech nowy rok będzie dla Was dobry.
Albo przynajmniej — niech będzie Wasz<3