W erze ogromnej popularności Chatu GPT myślę, że powinno to wybrzmieć. Natknęłam się na problem dzisiaj, stąd ten post i przemyślenia. Bardzo przykro patrzy się na teksty opatrzone nickiem osoby podającej się za ich autora, które generuje w całości sztuczna inteligencja. Czytelnicy często nie są w stanie rozróżnić, co zostało napisane ludzką ręką, a co ręką maszyny, natomiast wprawne oko bardzo szybko wychwyci niuanse zdradzające taki tekst. Przykro patrzy się na to, jaką te teksty zdobywają popularność i jak „słabo" wygląda przy nich popularność tekstów napisanych w całości przez autora, bez użycia AI. I nie próbuję tutaj mówić, że ogólne wykorzystanie AI jest złe. Byłabym wręcz heretyczką, mówiąc to, kiedy na moim profilu wiszą książki z okładkami stworzonymi przy użyciu grafik wygenerowanych przez sztuczną inteligencję (swoją drogą, to tylko rozwiązanie tymczasowe i cały czas szukam kogoś, kto zechce zrobić okładki do całej Serii :D). Idąc do brzegu, przeraża mnie skala problemu. Przeraża mnie fakt, że autorzy, którzy latami ciężko pracowali na swój warsztat, teraz muszą się godzić z porażką przed kimś, kto w miesiąc „osiągnął" to, co oni osiągali przez pięć czy dziesięć lat. Na moich listach lektur i w bibliotece od zawsze są teksty pisane w całości przez człowieka, czytam tylko autorów, którzy swoje książki piszą sami, i ja też mogę z dumą przyznać, że się do tego grona zaliczam. Niemniej trochę boli mnie, kiedy widzę, jak ktoś zdobywa swoją popularność, idąc na łatwiznę i zabijając w całości własną kreatywność.