Hej!
Wiem, że wiele z Was czeka na rozdział, a jak mogliście zauważyć, w ostatnich dniach żaden się nie pojawił. Pisałam w komentarzach, że wstawię go w poniedziałek/wtorek, a teraz jest już środowy wieczór i dalej nic.
Niestety jak się okazało, nienawiść Amber do pisania uciekła poza plik i spełniło się jedno z jej upragnionych marzeń.
*Amber właśnie uśmiecha się przebiegle, a Shane zaczyna nucić smutną muzyczkę*
Laptop, który towarzyszył mi od początku mojej przygody z pisaniem, niespodziewanie odszedł śmiercią naturalną.
Dosłownie kipnął.
Ale! Całe szczęście nie jest to jedyne miejsce, w którym mam zapisany plik z deadlinem, więc nic nie zniknęło na stałe.
Wychodzi na to, że po prostu muszę znowu pokochać pisanie i poprawianie rozdziałów na telefonie, nad czym niesamowicie ubolewam, bo strasznie tego nie znoszę.
Nie mniej jednak rozdział na pewno będzie! Po prostu trudno mi jeszcze powiedzieć, kiedy dokładnie, ale na pewno bardzo niedługo.
Dziękuję, że czekacie, widzę Wasze komentarze i obiecuje, że zaraz zobaczymy się w kolejnej części historii Amber i Eliasa.
Chociaż tym razem... bardziej Amber i Shane'a? ;)
(Nie)Zniszczalny laptop na zawsze w moich wspomnieniach, a Wam życzę miłego wieczoru!
I tak, gdyby to wydarzyło się Amber, byłaby naprawdę szczęśliwa.