hejka hejka! Miśki, wiem że trochę się spóźniłam i w sumie nie mam nic na swoje wytłumaczenie, ale chciałabym życzyć wam wszystkim wesołych świąt. Mam nadzieję, że jedzonko dzisiaj było pyszne, oraz że jesteście zadowoleni z prezentów. Życzę wam tego, co tylko sobie wymarzycie i wyśnicie. Buźki!
A teraz już tak co do moich świąt. Pochwalę się trochę, a co mi tam. Dostałam MOJE PIERWSZE ŁYŻWY! W sensie to nie tak że nie jeździłam na łyżwach, bo jeździłam ale zawsze wypożyczałam te obspocone (jest takie słowo w ogóle?) łyżwy.
Kolejna rzecz, właściwie moja ulubiona, to KOSZULKA ZE SKLEPU JULII POPIEL! Ona jest PRZEŚLICZNA, a najlepsze jest to, że w ogóle się nie spodziewałam znaleźć jej pod choinką. Dostałam także takie cudowne wydanie "Dziadka do orzechów".
I teraz jeszcze chwilkę się pochwalę, tym razem nie z kategorii świąt. Babcia zamówiła mi WYDANIE SPECJALNE BEZSILNEJ PO ANGIELSKU! Co prawda przyjdzie dopiero na 2/3 tydzień stycznia, ale tak się cieszę! Do tego dziadek zamówił mi WHITE SHIRT Julii Popiel przedpremierowo, więc jestem naprawdę szczęśliwa.
Koniec z tym chwaleniem się, teraz mam parę pytań do was. Jak minęła wam Wigilia? Najedliście się? Co znaleźliście pod choinką?
I najważniejsze pytanie: Kto u Was przynosi prezenty? U mnie jest to aniołek lub trochę rzadziej dzieciątko.
PS. Ta koszulka wynagradza mi brak Haydena po choinką ;)