Czy wy też spotykacie czasem takie wkużające baby? Bo wczoraj miałam taką sytuację, że byłam z psem na spacer (rasa bordercollie) i nagle podbiega do nas taki pyrtek, coś jak cziłała, i zaczyna latać wokół nas. A z racji że moja sunia nie lubi wysokich dźwięków, a on piszczał jak opętany, to na niego warknęła. I nagle podchodzi do nas taka babcia i podnosi tego kurdupla i zaczyna się na mnie drzeć, że: jak ja wychowałam tego "potwora",Powinien chodzić w kagańcu, I w ogule to powinnam go uśpić i tego typu żeczy. Miałam półgodzinny wykład o tym jakim potworem jest mój pies i trwałby nawet dłużej gdyby nie to, że zadzwoniła do mnie mama.