Siema, małpiatki!
Jak wiecie, zakończyłam swoje kolejne pierdoły i oczywiście publikuję następne, bo przecież ja klołdi, nie byłabym sobą, gdybym nie tworzyła różnych dziwactw, więc takim oto sposobem mamy już prolog i trzy rozdziały nowego pierdolnika - "Dance with the devil", ale tytuł pewnie kiedyś zmienię, bo tak.
Może niektórzy z Was pamiętają mojego starożytnego fanfica o grze Duskwood. Był tam taki jeden koleś, który wbił w fabułę totalnie z dupy, bo tak. Taki blondynek, Dzejms. Trochę dziwny, trochę podejrzany, ale z jakiegoś powodu zyskał sympatię wśród odbiorców. Wtedy nawet przeszło mi przez myśl, żeby dać mu własną historię... Ale, jak to u mnie bywa, skończyło się tylko na chęciach XD.
No ale wiecie, nie mogłam tego tak zostawić. Lubię tworzyć dziwnych bohaterów, więc oto jestem, po stu latach, i wracam z jego własną historią. Trochę inną niż zamierzałam pierwotnie, bo tak.
Poznajcie Jamesa:
Człowiek - zagadka, który nie ogarnia życia, ale udaje, że ogarnia, bo w końcu jest przecież taki fajny i nosi drogie garnitury. Wzbudza niepokój, ale w sumie nikt nie wie dlaczego. Może to przez spojrzenie, jakby wiedział o innych coś, czego sami nie wiedzą? Albo przez to, że zawsze wydaje się o krok przed wszystkimi? Generalnie lepiej go nie lekceważyć... Ale też niewiadomo, czy ufać.
Jeszcze nie wiem czy to będzie pierdolnik emocjonalny, ale chyba tak.