ledwo 2 tydzien szkoly sie zaczal a ja przeszlam juz dzisiaj zalamanie nerwowe, poryczalam sie i mialam serdecznie wszystkiego dosc.
jestem tak zestresowana tegoroczna klasa ze nie moge spac, wszystkim sie przejmuje, nie ma dnia by mnie brzuch nie sciskal i skrecal ze stresu i bym nie plakala przez to wszystko. nie mam ochoty wychodzic z domu bo nie mam wily a z drugiej jestem zmartwiona, ze ten czas w ktorym bym wyszla moglam przeznaczyc na nauke mimo ze i tak jedyne co robie to scrolluje tylko przez instagrama o tak w kolko.
nawet jak probuje siasc do ksiazek to ta wiedza mi do glowy nie wchodzi. dzisiaj siedzialam poltorej godziny nad praca domowa z matmy bo mi nic nie wychodzilo i sie poryczalam i wywalilam cala kartke do kosza.
takze tak, ten rok jest mega ciezki.