Jestem jak samotna gwiazda gasnąca na niebie, nikt nie podnosi wzroku, by zauważyć czy świeci zgubiona w blasku innych.
Wasze śmiechy tworzą krąg, do którego nie mam klucza, a ja stoję za szybą niewidzialną.
Czuję, że moje miejsce w waszym kręgu dawno się rozsypało,
Czuję się jak drzewo, które odcięto od korzeni... powoli schnę, choć jeszcze stoję.
Z każdym dniem bardziej czuję, że moje miejsce w waszym kręgu dawno się rozsypało, że nie ma dla mnie miejsca w waszym świecie.
Ukojenie swe znajdę, gdy w końcu swe oczy zamknę w pięknej boskiej sferze.
Gdybym pękła na kawałki, rozdeptane były by bezgłośnie i równie szybko zapomniane.
Tak mnie trochę poetycko naszło...