naszla mnie straszna nostalgia, w duzej mierze spowodowana tym, ze wyprowadzilam sie na drugi koniec Polski i nie mam co ze soba poczac, wiec przegladam sobie, co sie dzialo te 5 lat temu na wattpadzie. i tak do mnie doszlo, ze tu faktycznie czulam sie w pelni soba, mozna nawet powiedziec, ze sie tu wychowalam, na gejowych fanfikach z dnf i teskno mi do tego zycia. czekaniem na nowe rozdzialy z fanfikow i ich komentowaniem, tworzeniem mniejszo-wiekszej spolecznosci z ludzmi, ktorzy wtedy sie tu udzielali. teraz jestem "dorosla", a raczej nadal nastolatka udajaca powazna i odpowiedzialna osobe, mam chlopaka, bezrobocie ale od wrzesnia (jesli przejde przez kolejowa medycyne pracy) zaczynam, a nawet powracam na kolej, tylko w innej formie. niby duzo sie zmienilo u mnie, ale ten czas na wattpadzie wspominam jak zmarlego malzonka, jako okres w zyciu, gdzie faktycznie mialam jakas radosc z istnienia (spokojnie, moj chlopak mnie nie napierdala ani nie dreczy, sama jestem zdziwiona, ze trafil mi sie tak wyjatkowy egzemplarz). teraz siedze na balkonie, patrze na morze i rondo, ktore jest pod blokiem i chce mi sie okropnie siku, ale wstac juz nie mam ochoty.
taki o, monolog do gluszy, moze ktos to przeczyta i najdzie go podobna refleksja. moral jest taki, ze z gejowego fandomu nie wychodzi sie normalnym