Hejo myszki, na razie stwierdziłam, że zawieszam Krwawe nuty oraz The End of the Games, ponieważ najzwyczajniej nie wyrabiam i nie mam weny na pisanie. Podczas picia kawy wpadłam jednak na pomysł, który bardzo mi się spodobał i myślę, że Wam też się spodoba. Wiem, że dwie książki na raz to i tak dla mnie za dużo, dlatego nie publikuję nowej, ale myślę, że zasługujecie na jakiś dodatek po tak długiej nieobecności.
Tutaj macie 1 fragment:
„Ludzie zazwyczaj dzielą się na dwa typy - jedni kochają kawę, a drudzy jej nienawidzą. Lee Minho zawsze należał do tej drugiej grupy. Nigdy nie rozumiał, jak można pić ten gorzki napój z przyjemnością, skoro zostawia nieprzyjemny smak w ustach.
Jednak z upływem czasu zaczął się do niej przekonywać i w końcu zrozumiał ludzi, którzy ją piją. Teraz rozumiał ten gorzki, specyficzny smak, przywodzący na myśl deszczowy poranek. Rozumiał, dlaczego poważni ludzie piją kawę. Rozumiał, czemu jest dla nich czymś w rodzaju świętego nawyku, którego nie można pominąć w kolejnym, nużącym, dorosłym dniu.
Dlatego siedział teraz w swojej ulubionej kawiarni na spokojnej uliczce w Seulu, gdzie każdy już go rozpoznawał, ponieważ lokal był mały, ale przytulny, schowany między wysokimi kamienicami. Pijąc swoją, już trochę zimną kawę, obserwował ludzi spieszących się do pracy, do szkoły, na autobus - jakby od tego miało zależeć ich życie.
Czy jeden mały drobiazg może naprawdę zadecydować o czyimś losie?
Cóż, niedługo miał się o tym przekonać.”
Koniecznie napiszcie, co o tym myślicie, i jeszcze raz przepraszam za długą nieobecność.