hej!!
wczoraj skończyłam czytać no more games i szczerze powiem, że naprawdę poruszyła mnie ta historia. przeczytałam ją tak naprawdę na jednym wdechu, całą w jeden dzień. jest w niej coś naprawdę intrygującego, choć nie jest długa to czuję, że cała relacja minho i jisunga potoczyła się tak naturalnie, że czułam się jakbym zdążyła przeczytać 20 rozdziałów i towarzyszyć im w tej historii. właściwie tak było, tylko w mniejszej ilości rozdziałów. poruszył mnie opis minho, gdy podczas wyjazdu nad jezioro był zmęczony, miał coraz mniej siły i nie czuł się najlepiej. z każdym rozdziałem miałam wrażenie, że jestem w stanie poczuć ból, zmartwienie i troskę jisunga tak, jakbym to ja nim była. może z perspektywy innej osoby moja wypowiedź jest zbyt wyolbrzymiająca, że to co czuje względem tej historii jest „za duże”, ale ja osobiście uważam, że naprawdę jest to świetna książka, która zasługuje na dużo uwagi i daje chwilę na refleksje, których w życiu potrzebuje każdy człowiek
chciałabym jeszcze tylko zasugerować na koniec, że choć historia była bardzo fajnie napisana, to dobrze byłoby popracować nad odstępami czasowymi, a konkretnie zaznaczaniem ich. zdarzało się, że w połowie czytania powoli gubiłam się i traciłam poczucie kiedy coś miało miejsce, natomiast myślę, że z pewnością opanowanie tego pójdzie ci z łatwością!
pisz dalej, twórz nowe dzieła, baw się tym, czerp z tego przyjemność i nie żałuj nigdy, że coś powstało z twoich rąk, niezależnie od tego jaki miałoby odbiór wśród czytelników. pamiętaj, że ich opinia i fakt, że jakiś fragment nie jest fajny, bo nie zgadza się z danymi przewidywaniami i założeniami, nie oznacza, że to jest złe. taki był twój pomysł, taka inwencja, tego właśnie chciałaś pisząc tą historię. to jest okej, to wszystko jest twoje, więc realizuj każdy pomysł i nie hamuj swojej kreatywności
życzę ci miłego dnia/wieczoru!!