Moi drodzy, kocham wasze komentarze, lecz szczerze mówiąc, to nie zasługuję na takie pochwały, naprawdę. Choćbym nie wiem jak bardzo miała się motywować to i tak nic więcej się prawdopodobnie nie pojawi. "Być Elizabeth" było pisane w tak wolnym tempie, że nawet ślimak zdążyłby już skończyć, napisać jeszcze ze trzy książki, wydać je wszystkie i przebalować pieniądze. Nie będę was oklamywać, w 99% jestem pewna, że nie pojawi się nic więcej ~prawdopodobnie nigdy~. Można mieć jeszcze iskierkę nadziei, iż kiedyś kiedyś może, ale tylko MOŻE wrócę do tego ale póki co to jakoś nie czuję się na siłach. Mam otwarte inne dwa projekty, które cały czas tworzę i ucząc się na błędach jeszcze nic nie publikowałam, bo nie chce dawać zbytniej nadziei, w razie gdyby stało się tak, że porzucę pisanie ich. Przepraszam wszystkich, których trzymałam w niepewności. Po każdym komentarzu dopisywałam zdanie do nowego rozdziału, ale ciągnęłam to na siłę. Nie mam żadnego planu związanego z tym opowiadaniem. Nigdy takiego nie było. Po prostu na spontanie napisałam trzy rozdziały. Na rok porzuciłam projekt, dokładnie w rocznicę dodałam ostatni rozdział i od tamtej pory nic już nie ma. Ale jak zawsze mówiłam - NIC NIE OBIECUJĘ.
Przepraszam Was jeszcze raz robaczki, mam nadzieję że mi to wybaczycie <3
Do napisania!