Ludzie zaczynam serie random faktów o mnie.
Fakt na dzisiaj, w wieku 13 lat zrobiłam sobie kolczyka w nosie (septum) i jest on ze mną do dzisiaj. Zrobiłam go sama, warunki były nawet nawet sterylne. Został on zrobiony bardzo spontanicznie (bardzo chciałam go od dawna ale nie wiedziałam kiedy go zrobię) i zaliczam to jako powrót do samooaklecznia po kilku miesiącach, ponieważ zrobiłam go z myślą że chce żeby mnie bolało. Był on też ostatnim samookaleczeniem i do teraz jestem czysta. Myślę że jakbym w tym momencie miała się samooklaeczyc to raczej bym zrobiła sobie kolczyka (znów sama lol) albo tatuażu (kupiła bym maszynkę z temu i się nauczyła).
To nie jest najzdrowsze myślenie i w żadnym wypadku nie róbcie sobie sami kolczyków, bo może skończyć się to dla was bardzo niebezpiecznie. Mi modyfikacje mojego ciała pomogły wyjść z cięcia się i w skrajnych przypadkach pomogły nie wracać do tego.
Buziaczki
(Naprawdę nie róbcie sobie sami kolczyków, ja się teraz boje iść do pirsera żeby nie dowiedzieć się jak bardzo źle zrobiony jest każdy z moich kolczyków