Pomocy w co ja się wkopałem. Chce sobie zrobić.odznake reżysera teatralnego i zebrałem grupe ludzi do... Kabaretu. Typowa wigilia rodzinna. Mam do tego napisać scenariusz i ogarniać wszystkie choerografie i muzyke. Pomocy. Aż wam wstawienpoczątek scenariusza
Typowa wigilia rodzinna
*wózek z choinką wjeżdża na scene* Choinko ma choinko ma co śliczne ma gałązki *muzyka przyciszana w międzyczasie na scene wchodzi rodzina po drodze przesuwając wózek na bok*
Marzenka: *patrzy przez okno* pierwsza gwiazdka na niebie, no to można zaczynać!
Dzieci: *prezenty! Jej! Hurra! Można już jeść?*
Marzenka: jeszcze chwile kochani najpierw biblia i opłatek
Babcia: kochanie daj dzieciom zjeść, takie wychudzone *łapie ipad kida za policzek.*
Staszek: zgadzam się z teściową!
Marzenka: spokojnie ,spokojnie to tylko chwilka... *Patrzy po stole* Staszek masz ten opłatek?
Staszek(ojciec)- tak..tak marzenko *szuka po kieszeniach* czekaj... O mam *wyciąga coś z kieszeni*
Marzenka: dobra staszek daj rozdam..... CO TO ZA OPŁATEK?!
Staszek: no.. no normalny
Marzenka: Staszek czy to jest papier? Czyś ty nas papierem karmić chciał?
Staszek: wiesz marzenko.. jeden opłatek tyle kosztuje, za co my studia dzieciom opłacimy?
Marzenka: za te pieniądze z twoich papierosów i wódki! Dobra bez opłatka.. tato przeczytasz z bibli narodzenie jezusa?
Dziadek: dobrze.. a gdzie biblie macie?
Marzenka: no na półce z książkami, a gdzie? *Podchodzi do półki* STASZEK GDZIE JEST BIBLIA? Z kąd ty wziołeś ten papier na opłatek?!
Staszek: Ja może jednak pójde do tego sklepu.*ucieka*
Marzenka: *biegnie za nim z mokrą szmatą*