Okres żałoby zwykle bywa bardzo trudnym, pełnym smutku czasem..i pomimo, iż mam go już za sobą bywają wciąż takie dni, iż trudno jest mi się pogodzić z wydarzeniami, które czas próbuje już zatrzeć w mej pamięci...
Moja przerwa w pisaniu była poniekąd zwiazana z kilkoma istotnymi wydarzeniami w moim życiu, ale tak naprawdę dopiero to, co stało się w grudniu zeszłego roku sparaliżowało mą twórczość na dobre. Przyznaję, że miałam wrażenie, iż już nie uda mi się tu wrócić, ponieważ pisanie wydawało mi się o wiele trudniejsze, kiedy odeszła moja babcia. Więc kiedy dziś rano odpaliłam komputer, aby zobaczyć, czy jestem w stanie popracować z tym, co miałam już naskrobane i co jeszcze trzeba było doskrobać..nie miałam zbyt wielkich nadziei. Jakimś cudem wycisnęłam z siebie więcej niż mogłam oczekiwać.
I tak...wiem, że wciąż opóźniam akcję, rozwlekając niemożliwie pierwszą wędrówkę Bulmy z Saiyanami, ale wciąż mam nadzieję, że to będzie i tak całkiem niezły wstęp do zboczeństw, które chcę tu w końcu napisać...
To znaczy.. Cooo?!
Ano... może w końcu dożyjemy..
Przepraszam, że tyle to trwało..
No i zarazem w końcu zapraszam na najnowszych rozdział "Nieprzemyślanego życzenia"! ❤️