Zapadła między nami cisza, trochę niekomfortowa, ale jednocześnie dość przyjemna, bo nie skakaliśmy sobie do gardeł, a ja nie zalałem się pieprzonymi łzami, pomimo ogromnej chęci, by to zrobić. Miałem złamane serce, które nawet nie dostało szansy, by zostać poskładane w jedną całość.
Boże, ja naprawdę w głębi duszy jestem jakąś cholerną nastolatką.
unfinished business
niedziela
jazda bez trzymanki