przeczytałem teraz wszystko, co pisaliście mi na tablicy.
kurwa, normalnie bym was uściskał, aż byście przestali oddychać.
ta wasza zawziętość w pisaniu była jakaś nieludzka... jak modlitwa klepana bez wiary, ale do końca.
czuję się jak czarny kapłan, który odszedł od ołtarza, a wy zostaliście i wierzyliście dalej. daje wam w podzięce moje błogosławieństwo