Szanowna Pani,
Jest mi szalenie miło, że moja książka, a raczej profil znalazł się orbicie zainteresowań kogoś bardziej doświadczonego pisarsko. Muszę przyznać, że akurat thrillery psychologiczne nie należą do gatunku szczególnie przeze mnie cenionego. Może życie w tym względzie za bardzo mi dopiekło. A może po prostu wystarczyły szkolne lektury. Jak ktoś zagłębił się w „Inny Świat” Grudzińskiego, „Proszę Państwa do gazu” Borowskiego, „Rok 1984” Orwella, „Nowy wspaniały świat” Huxleya czy „Proces” albo „Przemianę” Kafki, a do tego dołączył kilkanaście (o ile nie więcej) filmów „dających do myślenia” to przerzuca się szybko na literaturę lekką, łatwą i przyjemną. Zresztą historiom często spotykanych zbrodni bliżej jest do banalności zła z „Fargo” niż do wysublimowanej intrygi z książek o Sherlocku Holmesie, Herkulesie Poirot czy nawet tej przedstawionej w „Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Pani książka na razie jest w trakcie mojego czytania, więc niewiele mogę w tym względzie jeszcze powiedzieć, choć zapowiada się dość interesująco. Historia mojej książki, a raczej geneza jej powstania była związana z czyjąś prośbą i chyba- moim sprawdzeniem się. Miło by było otrzymać jakiś komentarz do już wrzuconych rozdziałów, szczególnie, że to debiut, a wiadomo, że miłość do „książkowego” dziecka bywa nieobiektywna. Przy okazji może warto dodać do opisu Pani książek, że są jak „zwierciadło, które przechadza się po gościńcu”. Przy okazji polecam Pani kilka filmów, które mogą się Pani spodobać: „Zawieście czerwone latarnie” z 1991, „Charakter” z 1997, „Das experiment” z 2001, a z ciekawych seriali ostatnich lat warto zobaczyć „Babilon Berlin” (pierwszy odcinek wg. mnie jest najgorszy, ale potem się rozkręca). Przyznaję, że jestem z tym serialem na końcu drugiego sezonu, ale to przez chroniczny brak czasu. Jeżeli ostatnia pozycja się spodoba, to zachęcam do zobaczenia innego filmu Toma Tykwera, „Biegnij Lola, biegnij” z 1998 roku. Z poważaniem. OwS.