mariamargerita

Me marzenia czyjeś pozostały,
          	kim dla siebie jestem, cieniem zjawy?
          	Podarek ofiaruję w postaci słowa,
          	nietknięta i cicha jest ta mowa.
          	Inni dostają cząstkę mnie,
          	a ja w otwartej pętli tkwię.
          	Nikt między wierszami nie czyta,
          	mojego serca to już nie tyka.
          	Lecz tyka ten nieubłagany czas,
          	moje myśli wyglądają jak las.
          	Gęsty, dziki, nieodkryty,
          	taki brudny, nieczysty, nie obmyty.
          	Kto zauważy roztrzaskane oczy?
          	Ten krąg się wciąż toczy.
          	Drodzy przyjaciele,
          	Wasze brudy pozostają na mym ciele.
          	Słowa tworzą rzeki krwi,
          	a szkiełko w oku tkwi.

mariamargerita

Me marzenia czyjeś pozostały,
          kim dla siebie jestem, cieniem zjawy?
          Podarek ofiaruję w postaci słowa,
          nietknięta i cicha jest ta mowa.
          Inni dostają cząstkę mnie,
          a ja w otwartej pętli tkwię.
          Nikt między wierszami nie czyta,
          mojego serca to już nie tyka.
          Lecz tyka ten nieubłagany czas,
          moje myśli wyglądają jak las.
          Gęsty, dziki, nieodkryty,
          taki brudny, nieczysty, nie obmyty.
          Kto zauważy roztrzaskane oczy?
          Ten krąg się wciąż toczy.
          Drodzy przyjaciele,
          Wasze brudy pozostają na mym ciele.
          Słowa tworzą rzeki krwi,
          a szkiełko w oku tkwi.

mariamargerita

~Praga jest przepięknym miastem…
          
          Kolorowe kamieniczki
          i urodziwe uliczki.
          Złote na budynkach zdobienia
          i te śmieszne czeskie zdrobnienia.
          Kościół jakby prosto z nieba,
          nie potrzebuje ludzkiego tworzenia.
          Miasto cofnięte w czasie,
          mnóstwo zabytków w trasie.
          Brakuje tylko średniowiecznych sukienek
          i tańczących na rynku panienek.
          Panorama miasta się rozciąga,
          swoim kunsztem artystycznym pociąga.
          Nocą było wszystko piękniejsze,
          a życie na mieście łagodniejsze.
          Wiem kiedy tam wrócę-
          kiedy samotne życie skrócę.
          Będę spacerować z oddechem kogoś na skroni
          i uściskiem delikatnej dłoni.

mariamargerita

Skradzione słowa i tożsamość,
          stoję tu jako duch.
          Pójdę za szkieleta zamość,
          taki mój serdeczny druh.
          Nie ma słów, metafor, wersów,
          zostały tylko szczątki wierszy.
          Ile już było kęsów,
          czy wystarczy tekst depeszy?
          Podarowałam Was mą cząstką,
          a co dostanę w zamian?
          Ach, no tak, tylko uderzenie chrząstką
          i chwilowe uwolnienie z kajdan.