maruderki

Dzień dobry wieczór. Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda, po cichu i bardzo nieśmiało liczę, że tak. Dwa miesiące totalnego twórczego opierdalania się za mną. Wybaczcie słownictwo, ale nie ma innego słowa na to,  co próbuję nim opisać. Przez ostatnie dwa miesiące nie stworzyłam nic na żadnej płaszczyźnie mojego życia. Nie wiem, czy to był reset, którego potrzebowałam czy tylko ten z tych, które na człowieku wymusza życie. W każdym razie mam dość. Czuję się, jak bez ręki, nie pisząc. Dosłownie, jakby mi ktoś podkradł kawałek mnie. Mam wrażenie, że zatraciłam zdolność stawiania przecinków w odpowiednie miejsca, więc jeśli fruwają po tym tekście bez sensu - tak się właśnie kończy brak składania słów w coś więcej niż wiadomości na Messengerze. Na pewno interesuje Was czy przestanę w końcu bredzić i przejdę do jakichś konkretów. A, i owszem. Dość tego nieeleganckiego opierdalania się. Życie toczy się dalej, czasu nie cofnę, nieważne, jak bardzo chcę. Więc idę dalej. "Oraveritis" idzie dalej. Kiedy nowy rozdział? Na pewno przed 14 marca. Nie podaję Wam konkretnego terminu, bo potem nie chcę się plątać w zeznaniach, kiedy coś się znowu wykolei. Więc w przerwach od wyciągania twarzy do słoneczka (mam nadzieję, że już z nami zostanie, ta zima mnie wykończyła), możecie tutaj zerknąć. Przypomnieć sobie, co się zadziało w ostatnich rozdziałach i pomyśleć sobie "no wreszcie, moja (nie)ulubiona niesłowna autorka wraca". Także ten tego ten... chylę czapki, której nie mam i widzimy się pod rozdziałem już bardzo niedługo. Co to są niecałe dwa tygodnie wobec tych zasranych dwóch miesięcy? Aj, jaka ja jestem niekulturalna. Ale! Kogo to obchodzi, prawda? 
          	Kłaniam się i do zobaczenia. W końcu!
          	Melodia

wikt00ria05

cieszymy sie ze jestes i walczysz dalej<3
Reply

Niieokielznana

Melodia, niejeden porzucił w cholerę opowiadania na tej platformie, więc naprawdę nie kajaj siebie za to, że się przerwa na chwilą zrobiła. Ja, jak i wielu mi podobni, jesteśmy wyrozumiali i bardzo jesteśmy wdzięczni, że jesteś wierna temu opowiadaniu, pomimo tylu kłód pod nogami ❤️ Trzymaj się ciepło ❤️
Reply

livvvblack

 * Moja ulubiona slowna autorka ❤️ To, że teraz wróciłaś, pokazuje tylko jak silną osobą jesteś. 
Reply

maruderki

Dzień dobry wieczór. Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda, po cichu i bardzo nieśmiało liczę, że tak. Dwa miesiące totalnego twórczego opierdalania się za mną. Wybaczcie słownictwo, ale nie ma innego słowa na to,  co próbuję nim opisać. Przez ostatnie dwa miesiące nie stworzyłam nic na żadnej płaszczyźnie mojego życia. Nie wiem, czy to był reset, którego potrzebowałam czy tylko ten z tych, które na człowieku wymusza życie. W każdym razie mam dość. Czuję się, jak bez ręki, nie pisząc. Dosłownie, jakby mi ktoś podkradł kawałek mnie. Mam wrażenie, że zatraciłam zdolność stawiania przecinków w odpowiednie miejsca, więc jeśli fruwają po tym tekście bez sensu - tak się właśnie kończy brak składania słów w coś więcej niż wiadomości na Messengerze. Na pewno interesuje Was czy przestanę w końcu bredzić i przejdę do jakichś konkretów. A, i owszem. Dość tego nieeleganckiego opierdalania się. Życie toczy się dalej, czasu nie cofnę, nieważne, jak bardzo chcę. Więc idę dalej. "Oraveritis" idzie dalej. Kiedy nowy rozdział? Na pewno przed 14 marca. Nie podaję Wam konkretnego terminu, bo potem nie chcę się plątać w zeznaniach, kiedy coś się znowu wykolei. Więc w przerwach od wyciągania twarzy do słoneczka (mam nadzieję, że już z nami zostanie, ta zima mnie wykończyła), możecie tutaj zerknąć. Przypomnieć sobie, co się zadziało w ostatnich rozdziałach i pomyśleć sobie "no wreszcie, moja (nie)ulubiona niesłowna autorka wraca". Także ten tego ten... chylę czapki, której nie mam i widzimy się pod rozdziałem już bardzo niedługo. Co to są niecałe dwa tygodnie wobec tych zasranych dwóch miesięcy? Aj, jaka ja jestem niekulturalna. Ale! Kogo to obchodzi, prawda? 
          Kłaniam się i do zobaczenia. W końcu!
          Melodia

wikt00ria05

cieszymy sie ze jestes i walczysz dalej<3
Reply

Niieokielznana

Melodia, niejeden porzucił w cholerę opowiadania na tej platformie, więc naprawdę nie kajaj siebie za to, że się przerwa na chwilą zrobiła. Ja, jak i wielu mi podobni, jesteśmy wyrozumiali i bardzo jesteśmy wdzięczni, że jesteś wierna temu opowiadaniu, pomimo tylu kłód pod nogami ❤️ Trzymaj się ciepło ❤️
Reply

livvvblack

 * Moja ulubiona slowna autorka ❤️ To, że teraz wróciłaś, pokazuje tylko jak silną osobą jesteś. 
Reply

maruderki

Zmuszam się, żeby się do Was odezwać już ponad miesiąc. Ostatni rozdział dodałam 22 grudnia, właściwie w środku nocy. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to przedostatni dzień mojego starego życia, a tuż przed Wigilią zacznie się jeden z największych koszmarów, które musiałam przeżyć w swoim dwudziestosiedmioletnim życiu. Nie chcę wchodzić w szczegóły, nie jestem w stanie, ale chcę Wam powiedzieć, że w święta doświadczyłam ogromnej straty, a obecnie mierzę się jeszcze z jeszcze większą żałobą. Nie chcę się nad sobą użalać, to nie jest moim celem, piszę to tylko dlatego, że przez wszystko, co obecnie przeżywam, znowu nie ma rozdziału na czas. Łudziłam się, że uda mi się go napisać do końca stycznia, ale nie udało się. Zaczęłam, mam już sporo, ale to nie jest... to. A ja nie dodam czegoś, czego nie jest w stu procentach pewna. To nie oznacza, że rozdziału nie będzie albo, że będzie za pół roku. Nie wiem czy to potrwa jeszcze tydzień czy dwa, ale raczej nie dłużej. Mimo to chcę, żebyście wiedzieli, że rozdziału nie będzie jutro. Moje funkcjonowanie polega na jednej czynności: przeżyć. Nie mogę się załamać, nie mogę rzucić pracy, nie mogę olać studiów, nie mogę zapomnieć o przeróżnych aspektach mojego życia prywatnego, więc tak samo ma się sytuacja z Oraveritis: nie mogę zrezygnować, nie przy samej mecie. Po prostu na ten moment ogarnięcie tego wszystkiego naraz i próba trzymania się w jednym kawałku, jest trochę... za trudna. Coby się nie działo, spotkamy się pod epilogiem. A jeśli będziecie mieli mnie na tyle dość, że już pod niego nie zajrzycie - nie martwcie się - i tak go dowiozę. Przepraszam. Szczerze. Ale dla tej historii będzie lepiej, jeśli nie będę walczyć o każde byle jak napisane zdanie dla terminów. Wierzę, że zrozumiecie. Ściskam Was mocno i mam nadzieję, że Nowy Rok zaczął się dla Was dobrze.

_qarox

są rzeczy ważne i ważniejsze, trzymaj się kochana, my zawsze jesteśmy i czekamy - a to ile to już nie ma znaczenia ❤️
Reply

_Sokken_

Bardzo mi przykro…Życzę siły. My poczekamy 
Reply

wikt00ria05

kieeeedy mozna sie spodziewac rozdzialu?? <3

anulek55

Eeee w komentarzu była emotka złamanego serca i śmiejącej buźki, ale Wattpad nie umie w emotki …. 
Reply

anulek55

Autorko kochana ja wiem że pewnie jest bardzo ważny powód, ale  … nie trzymaj nas już w niepewności  odnośnie dalszych losów naszych bohaterów …. 
Reply

maruderki

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, kochani. ♡ Oby był dla Was łagodny, dobry i spokojny. 

kudlatylos

@ maruderki  Wszystkiego najlepszego!!! Zdrowia, szczęścia i czasu dla siebie. 
Reply

maruderki

Dodałam rozdział o tak chorej godzinie (dzisiaj nad ranem, chyba jeszcze nigdy nie klikałam "opublikuj" o tak szalonej porze), więc gdyby komuś to umknęło albo powiadomienie zaspało (co byłoby zrozumiałe z uwagi na porę) daję znać, że rozdział śmiga. ♡ Zapraszam do czytania i czekam na Wasze opinie! 
          
          Ps. Siedzę właśnie w kuchni i dłubię ciasta na święta, a w tle leci mi Więzień Azkabanu. Akurat był ten moment, w którym Syriusz pociął Grubą Damę (w ogóle co to był za szalony pomysł tegoż narwańca) i w zamku podniósł się rwetes, a nauczyciele wzmożyli ochronę. Ja mam tylko takie: "Albusie, Remusie, serio?" Jak mnie to gniecie, że oni naprawdę uwierzyli w to, że mógł się przyczynić do śmierci Potterrów, no matko boska, no. ;-;

Lushetic_

@maruderki  jakie poswiecenieee bahah, buore sie do czytania!
Reply

Miltonka

@maruderki  taa, nie mam pojęcia jak mogli w to uwierzyć 
            
            Czemu Dumbledore nie kazał przeprowadzić procesu, no jakby serio
Reply

maruderki

Rozdział 21 grudnia! Akurat między lepieniem pierogów, a pieczeniem piernika wygospodarujcie chwilę (no, dłuższą chwilę) na czytanie. ♡ 
          Hm, wstawiłabym tu spojler, ale może nie... Wolę wziąć Was w całości z zaskoczenia.
          Do niedzieli! 

MimiLia

@ maruderki  spoko :)
Reply

maruderki

@Niieokielznana Nadal intensywnie działam, będzie! Za jakąś godzinę!
Reply

maruderki

Dobry wieczór, ja tu z kajaniem się, bo z czym innym ja bym mogła przyjść w dzień publikacji rozdziału? :') To już się zrobiło nudne, ja wiem. Mam więcej niż pół rozdziału. Siedzę nad nim i śpię na siedząco, już piszę tak bezsensowne zdania, że sama nie dowierzam. Dlatego robimy zmianę planów, dla dobra mojego, Waszego, a przede wszystkim opowiadania. Zamiast dwóch standardowych rozdziałów w grudniu będzie jeden, ale dłuższy. Trudno, przepraszam Was, wiem, że miałam prostować wcześniejsze spóźnienia, ale nie rozdwoję się. Naprawdę brakuje mi doby. Za dużo się dzieje w pracy, za dużo na studiach i w życiu prywatnym. Nie skłamię, jak napiszę, że czasami nie mam nawet czasu spać, ale mówię to tak często, że to już się chyba nigdy nie zmieni. :') W każdym razie rozdział pojawi się przed Świętami i będzie porządnie długi, dołączę do niego jedną ważną perspektywę, która miała być w kolejnym rozdziale. Mówiąc przed świętami mam na myśli najpóźniej 18 grudnia, bo potem jak mi jeszcze dojdą przygotowania do Bożego Narodzenia, to zacznę chodzić po ścianach ze zmęczenia. Zleci tak szybko, że nawet się nie obejrzycie, a jak tak myślę o układzie tego rozdziału to chyba wszyscy dobrze na tym wyjdziemy. Mam nadzieję, że się nie gniewacie. Szykujcie się już powoli do Świąt, a ja umilę Wam ostatnie dni oczekiwania! Chociaż "umilę" chyba nie jest tutaj dobrym słowem... ekhem, o czym to ja miałam...? Aha! Przepraszam, proszę o wybaczenie, ściskam i widzimy się bardzo niedługo! Kłaniam się, Melodia 
          Psst, jak ktoś jeszcze nie czytał ostatniego rozdziału to nadrabiajcie koniecznie! 

b3toniara

jak w koncu zeswatasz nareene z regulusem to wybaczymy (prosze o taki prezent na swieta)(nie wiem kim jestesmy my) ❤️❤️
Reply

maruderki

W razie czego sprawdziłam już perspektywę Ginny, przechodząc małe załamanie nerwowe, widząc z jakimi chochlikami w tekście Was zostawiłam. Byłam tak zaspana, że naprawdę ich nie widziałam, a nie chciałam przeciągać publikacji na kolejny dzień. W każdym razie już jest cacy! Ściskam i tulę, bo czuć, że atakuje nas porządne zimełko. 
          Ps. Zaczynam słuchać piosenek, przy których pisałam pierwsze rozdziały Oraveritis i snułam plany, między innymi też na te rozdziały, które dopiero przed nami, no i co mogę powiedzieć... Wiaderko na łzy w użyciu. 

livvvblack

ja nawet tych chochlikow nie zauwazylam!!
Reply