"— To o tych grobach — mruknął Regulus, podnosząc się zza pianina i zerkając na Jamesa — jest chyba jednak aktualne. Możesz iść kopać. Pójdę z tobą.
James chciał chyba coś powiedzieć, ale ostatecznie zamknął usta, a w oczach stanęły mu łzy. Do mnie już niby dotarło, co się stało, ale mój umysł jeszcze się przed tym bronił. Jeszcze w to nie uwierzyłam, mimo, że nawet nie wiedząc kiedy, zaczęłam się trząść, jakbym nagle wyszła na trzydziestostopniowy mróz. Chciałam się rozejrzeć, żeby zobaczyć reakcję pozostałych, ale choć mną telepało, nie mogłam się ruszyć.
— Kto? — zapytał głucho Syriusz, który na przemian bladł i czerwieniał. Mer z oczami wielkości galeonów wpatrywała się w Narcyzę, jednocześnie mocno zaciskając mu palce na ramieniu. Albo robiła to nieświadomie, albo łudziła się, że w razie czego zdoła go zatrzymać. Obie opcje były bardzo prawdopodobne, z tym, że druga - kompletnie niewykonalna."
Jutro o 21:30!