Arirang to jest Dark & Wild z łysym plackiem na głowie, chronicznym bólem pleców i niedogolonymi bokobrodami. zmarnowane 40 minut życia
BTS śledzi trendy eurowizyjne w niezdolności do napisania porządnego refrenu, zapomnieli też, jak napisać tekst, w którym jest więcej niż jedno zdanie powtarzane w kółko. nie zdziwiłbym się, gdyby połowa tego albumu, podpisana przez innego artystę, leciała w Croppie, te utwory nie mogły być bardziej bezpłciowe. nie zamierzam udawać, że absolutnie wszystko od BTS do tej pory mi podchodziło, ale wcześniej przynajmniej istniała jakaś wizja, jakiś pomysł na piosenkę, która nie służy tylko do dobicia czterdziestu minut na albumie. do tego ich głosy dalej są niszczone przesadzonymi efektami, dajcie sobie spokój, to zły pomysł, nie wszystko da się uzasadnić ewolucją stylu. są dwie piosenki, które oceniłbym na 5/10, poza tym nie ma absolutnie nic, co by przykuło moją uwagę w pozytywny sposób. muszę się pogodzić, że to nie jest ten sam zespół, który napisał Just One Day, House Of Cards czy Dionysus
Hundred Line jest 10/10 swoją drogą matko jak ja uwielbiam tę grę