Pozwalał mi liczyć kratki na swoim brzuchu. Odrysowywać paznokciem mięśnie. Łączyć moje usta z jego.
Niespodziewanie to on przejął kontrolę. Jednym zdecydowanym ruchem położył mnie na plecach na łóżku. Znalazł się nade mną. Jego dłoń czułam na swoim biodrze. Przyjemnie grzała, choć przecież jeszcze byłam w pełnym ubraniu. Spokojnie i bez pośpiechu tę dłoń wślizgnął pod moją bluzkę, położył na brzuchu. A ta dłoń była tak duża, że palcem środkowym, serdecznym i wskazującym dotykał moich żeber z lewej strony, zaś kciukiem tych z prawej. To było nieziemskie odczucie, leżeć pod kimś tak imponująco zbudowanym.
Drugą ręką gładził mnie po włosach. Patrzył mi przy tym głęboko w oczy. Ja obserwowałam jego usta. Głosiły, że jestem piękna. Zdawałam sobie sprawę ze swojej urody, ale nie spodziewałam się tego usłyszeć od niego. Poza tym bez przesady. Nie uważałam się za jakieś bóstwo. Byłam po prostu przeciętnie ładna.
A on był nieprzeciętnie przystojny. Miał ciemne włosy, krótsze przy skroniach. Wyraziście zarysowaną szczękę. Usta z wycięciem jak u laleczek z porcelany. Nos lekko krzywy. Łuk brwiowy z blizną. Cerę oliwkową. Granatowe, chmurne oczy. I to wszystko z sobą tak współgrało, jak w filharmonii instrumenty.
Pocałował mnie. Czule. Delikatnie. Jego język wniknął pod mój. Nie spieszył się. Celebrował tę chwilę. Zamknął przy tym oczy, więc i ja zamknęłam swoje. Skupiłam się wyłącznie na doznaniach.
https://www.wattpad.com/story/289120272-kr%C3%B3l-karo