AnaTheEvening

Hejka, z góry przepraszam, jeśli zaśmiecam twoją tablicę. Pragnę cię zaprosić do mojego opowiadania, które nazywa się Red City i jest pierwszą częścią trylogii „Red". Druga część już jest w trakcie końcowego pisania.
          
          Książka opowiada o Mariettcie, która przez wypadek na imprezie, powoduje bójkę i wywołuje tym samym przedwojnę młodocianych gangów w swoim mieście Porter Brook. Podczas wszystkich zamieszek na światło dzienne wychodzą skrywane tajemnice, poznajemy charaktery i historie bohaterów, odbywa się ośmioetapowa przedwojna i zawiązują się ciekawe relacje między wszystkimi członkami Redsów.
          
          Mam nadzieje, że chociaż trochę zaciekawiłam twoją osobę i skusisz się do zerknięcia. Oczywiście do niczego nie namawiam, a z góry dziękuje.
          
          https://my.w.tt/3lUZB29WTab

DD_DlaDoroslych

Lubisz nieprzesłodzone historie? Czytujesz opowieści o zwyczajnych ludziach, których łączą niezwykłe, często trudne i bolesne relacje? Jeśli tak, to „Miejskie opowieści” są właśnie dla Ciebie!
          
          Fragment na zachętę:
          
          – Właśnie. – Wyjął pudełeczko z wewnętrznej kieszeni chabrowej marynarki. Nie padł na kolana. Nie przyklęknął nawet na jedno. Położył otwarte pudełko na środku stołu i obrócił w moją stronę. – Zanim powiesz tak lub nie, wiedz że niezależnie od tego jaka padnie odpowiedź, ja zrobię wszystko, by ci pomóc. Odzyskasz dzieci, nawet gdy nie będę twoim mężem. Dołożę do tego wszelkich starań – zaczął. – Jeśli powiesz tak, to dam tobie i maluchom tyle ile zdołam, także czasu, zainteresowania. Zawsze będziecie najważniejsi. Będziecie ponad pracę, kolegów, wszelakie hobby. Będziesz numer jeden i będziesz jedyna. Nie zostawię cię niezależnie od tego co się wydarzy. Nigdy jednak nie powiem ci ile zarabiam, bo nie nawykłem do tłumaczenia się kobiecie. I... – zamilkł. Nagle się zawahał.
          – Widzę po minie, przechodzimy do najważniejszego – zauważyłam, bo Szymon dziwnie się zawiesił. Spuścił wzrok. Krótką chwilę był zamyślony, jakby ważył słowa. Uśmiechnęłam się, by dodać mu otuchy. – Coś jeszcze czy już mogę brać pierścionek? – zapytałam.
          Zaśmiał się, ale szybko spoważniał.
          – Jak słusznie zauważyłaś, zostało najważniejsze. Więc radzę ci się jeszcze wstrzymać. Może ci się odwidzieć – uprzedził. – Kobieta to własność mężczyzny... żona to własność męża. Nie jestem tolerancyjny, nie poszedłem też z duchem czasów, równouprawnienie dla mnie nie istnieje.
          
          https://www.wattpad.com/story/167322629-miejskie-opowie%C5%9Bci