Będę coś pisała. A tak w ogóle to może jeszcze coś totalnie własnego bo chodzi mi po głowie taka fabuła trochę inspirowana życiem - akcja dzieje się w małym, zapomnianym przez Boga (serio) miasteczku w którym rodzice głównej bohaterki, mieszkający tam tylko z przymusu materialnego, w obawie przed jej wpadnięciem w złe towarzystwo, wysyłają ją do szkoły katolickiej, z której słynie miejscowość. W szkole - jeszcze większa patologia, tylko dobrze zamaskowana, bo dziewczęta noszą kołnierzyki pod szyję, a chłopcy subtelne krzyżyki na cienkich łańcuszkach. Bohaterka nawiązuje kilka znajomości, w tym niby nic nie znacząca przyjaźń, która okaże się ją ocalić, ale nie pasuje do tego środowiska. Wolałaby żyć jak w filmach, używać ładnych perfum, siadywać na fotelu pasażera drogich aut, nie musieć zabiegać o nic, ale mieć wokół siebie zabiegających o nią. Gdy zaczyna stawiać nieśmiałe kroki w kierunku kompletnie innym, niż ten wybrany przez jej rówieśników, jednak niemniej, jeśli nie bardziej brudny i niepoprawny - gubi drogę powrotną. Szybko przekonuje się, że poszukiwanie "dojrzałej" miłości przynosi jej jedynie przemoc i nadużycia. Zdegustowana tym, i sekretnie zmartwiona, dziewczyna ze szkoły robi absolutnie wszystko, żeby przemówić nastolatce do rozumu.
Na końcu one są ze sobą.