Niewiasto piękna,
Ileż cierpienia wniosłaś do mojego serca,
Ostatnie co pamiętam,
To zimno twej skóry, lecz twarz twa uśmiechnięta.
I to martwe spojrzenie...
Jak mogłaś, kochana moja, na pastwę losu mnie pozostawić?
Teraz, z bólem serca, patrzę w gwiazdy jaśniejące,
Nie mogąc wciąż pogodzić się z losem, żyć z tobą w rozłące...
Wnet ostrze stalowe w ręce swej dzierżyć zaczynam,
Oczy zamykam, z uśmiechem, odpływam.
Niewiasto piękna, znów widzę twarz twoją,
Teraz już zawsze będę twój, a ty na zawsze będziesz moją.