Mamy 28 stycznia, 2021 rok. Jakieś pieć lat temu rozkręcałam Pomóż mi i świetnie się bawiłam pisząc fanfiki. No i chyba mi to szło, nie wiem. Byłam z siebie dumna.
A teraz stroję tu, klepię o pięć lat młodszą mnie i powstrzymuję się od łez. Wspominam wszystkie prace, te powstałe, niepowstałe, te zamierzone, wyrzucone, porzucone, zakończone i ocieram łzę. Możecie się domyślać, co to znaczy.
Odejście z wattpada planuję już bardzo długi czas. Dojrzewałam do tego. Nie potrafiłam się pogodzić, że to tak zostawiam, jakby porzucam, bo przecież miało jeszcze tyle powstać! Ale nie powstanie z wielu przyczyn. Między innymi z powodów moich kłótni ze mną samą. Nie ukrywam, że nie trzymałam i nie trzymam się najlepiej w ostatnim czasie. Być może to też z powodów szkoły, z powodów takich jak wiek, no bo, jakoś do mnie nie dociera, że nie mam szesnastu, a dwadzieścia jeden lat (no okej, okej! jeszcze nie skończone) i że wszystko zrobiło się dziwne. I ja się zrobiłam dziwna. I wattpad zrobił się dziwny.
Rzecz jasna, konto zostaje. Będzie tam sobie wisiało, dopóki sie nie zakurzy na dobre, dopóki nikt już nie będzie o mnie pamiętał. Zniknie z niego tylko Please Be Naked, prawdopodobnie gdzieś w niedzielę ściągnę to z profilu. Z różnych przyczyn.
Tak więc - dziękuję. Za budowanie mnie, za wspieranie. Za każde słowo skierowane w moją stronę. Za poświęcony mi czas, za wylane łzy, za irytowanie się, za radość, za bycie. Nie umiem się zgrabnie pożegnać. Chciałam tyle napisać! Ale jest mi przykro i dziwnie.
Ściskam was mocno, raz jeszcze ogromne dziękuję w waszą stronę. Trzymajcie się. ♥