Hejka!
Ostatnio jest u mnie troche gorzej, stad przerwy w pisaniu.
Sprawy z osoba, o ktorej pisze ksiazke „Ars Moriendi - sztuka umierania” troche sie pokomplikowaly.
Chcialam odstawic to na bok i pomimo przytlaczajacych mysli z ta osoba pisac powiesc dla was dalej, ale za kazdym razem jak tylko chce zaczac nowy rozdzial to wracam do naszych wspolnych wspomnien. Myslalam ze pisanie o kims historii na faktach bedzie latwe, bo wiesz, co sie wydarzylo i jedyne co musisz zrobic to przelac to na papier. Okazalo sie to trudniejsze niz myslalam.
Nie wiem, kiedy powroce do pisania. Aktualnie jest ciezko, kompletnie nie wiem jak sie za to zabrac. W mojej glowie jeszcze biegaly pytania, czy w ogole konczyc ta historie, czy tez nie?
Jednak jestem osobą, ktora sie nie poddaje i zawsze robi wszystko do konca, nawet, jak okolicznosci beda ciezkie.
Pomimo braku kontaktu z glownym bohaterem w ksiazce, uwazam, ze i tak napisze dla was wszystko, bo jest to tak piekna historia, ze kazdy powinien ja uslyszec. Chociaz jestem zalamana na chwile obecna, bo wiem, ze moj rozdzial w zyciu z ta osoba sie skonczyl, to i tak jestem bardzo wdzieczna Bogu, ze dal mi ta osobe, ze zeslal ja na swiat w tym samym czasie i miejscu co mnie.
Bardzo duzo tej osobie zawdzieczam i kazdego dnia na moja twarz wpada usmiech, gdy wspominam to jak razem dorastalismy.
Jestem tak ogromnie wdzieczna za te 10 lat.
To byla najlepsza dekada w moim zyciu.