"mickiewicz pisał na haju" - uważa każdy, dosłownie każdy.
szczerze? po latach go rozumiem.
gdy pisałam te marne wypociny, które ludzie, o zgrozo, czytali (chodzi mi o hurt, lost) byłam na psychotorpach. tak, przyznaję bez bicia.
w tamtym okresie pisałam bardzo, ale to BARDZO dużo. każdego dnia miałam nowe pomysły.
ale potem przestałam brać psychotropy.
i tu dochodzimy do dnia dzisiejszego. właściwie, możemy cofnąć się jeszcze o tydzień do tyłu.
jako PEŁNOLETNIA obywatelka polski mogę pójść do sklepu i kupić sobie piwo, a potem legalnie je wypić.
takim sposobem do mojej głowy wpadł pomysł na coś nowego.
przez ostatnie lata wiele się u mnie zmieniło. na lepsze, na gorsze... nie potrafię tego jeszcze ocenić.
pośród ukróconych ambicji, obniżonej wiary we własne umiejętności i momentów krytycznych, które zdarzały się częściej, niż bym tego chciała, czuję, że powoli wracam do siebie.
nie, nie mam na myśli, że zacznę chlać i pisać. nie odbierzcie tego tak, to tylko głupie przemyślenie.
po prostu... chyba dorosłam. oficjalnie.
chciałam napisać wyłącznie, że rozumiem mickiewicza, a powstał wywód godny taniego dramatu.
anyway, trzymajcie się (o ile moja grupa odbiorców jeszcze wchodzi na tę aplikację)
stokrotka
PS. nw co miałam w głowy wymyślając tę nazwę, ale przynajmniej jestem incognito