A gdyby tak,
zamiast krawata
w ten mroźny poranek,
założyć na szyje sznur...
A gdyby tak,
zamiast do tramwaju wchodzić,
pod niego wejść,
niknąc pod potokiem kół...
A gdyby tak,
wieczorową porą
nie strzelać drinka,
lecz palnąć sobie w łeb...
Chciałbym uciec,
lecz drzwi nie widać,
a jedyne wyjście
to okno na szóstym piętrze.