x_Wasted_Nights_x
Mam dość przejmowania się moją rodziną, która drze się na mnie, przegania mnie z kąta w kąt, ma do mnie pretensje o wszystko, nawet, jeśli nic im nie zrobiłam , a na koniec oskarżają mnie o bycie suką, szmatką i że niby mam na wszystko wyjebane. Jakby ja wiem, że jestem już dorosła, ale w życiu mi się kurwa nie układa i to nie jest moją winą, że nie mogę znaleźć pracy w mieście, w którym aby ją dostać, trzeba mieć znajomości, których ja nigdy nie miałam, jednak to nie jest powód do napierdalania na mnie na każdym kroku i umniejszania mi. Co nie powiem, źle. Co nie zrobię, źle. Źle się czuję - przecież ich zdaniem ja się wiecznie źle czuję. Po części mają rację - psychicznie codziennie się źle czuję. Ale kogo to obchodzi? Przecież to ja jestem wiecznie tą złą...
I jeszcze średnia siostra, która drze tylko na mnie japę i straszy mnie policją... Niech spierdolą już na te jebane studia, bo patrzeć już na nią nie mogę. Od dawna przestałam się starać, bo do nikąd to prowadzi. Nie czuję już nic poza pustką, nienawiścią, samotnością, niezrozumienie, cierpieniem, żalem, bólem i nicością. Czuję się obca i niewidzialna i moja miłość do całej tej rodziny zanika. Z drugiej strony jedną boję się o mamę, bo jest całkiem sama, a jej też życie od zawsze daje w kość, tak jak i mnie, ale jej zachowanie, którego nie dostrzega lub skutecznie wypiera, by zrzucić na mnie całą winę sprawia, że naprawdę jedyne o czym obecnie marzę, to uciec zagranicę, urwać kontakt z rodziną i zacząć żyć własnym życiem.
Set_pustelnik123
@ x_Wasted_Nights_x Hello, to bardzo odważne z Twojej strony że opowiadasz o swoich problemach w poście, mam nadzieję że za niedługo wszystko Ci się jakoś ułoży. Co do pracy, szukałaś już pracy na jakieś stanowisko np. kelnerki , sprzątaczy itp. żeby chociaż zarobić na czynsz? Rozumiem że masz ciężko głowa do góry i się nie poddawaj , prędzej czy później coś znajdziesz . Jeśli chodzi o sprawy rodzinne, bardzo Ci współczuję najlepiej znajdź psychologa na NFZ i lecz się psychiczne do póki nie jest za późno bo takie traktowanie w rodzinie tylko zmniejsza własną samoocenę i doprowadza do depresji . To dobrze że wyciągnełaś z siebie ten ból , życzę Ci szczęścia i spokoju
•
Reply
x_Wasted_Nights_x
@ Set_pustelnik123 Dziękuję. Ogólnie moja rodzina jest bardzo toksyczna. Problemy z alkoholem to największy problem, podobnie jak przemoc fizyczna i psychiczna. Ja bardzo źle znoszę rodzinne zjazdy, święta a teraz nawet pobyt z mamą i siostrami. Stany lękowe i nerwica lękowa towarzyszą mi od dziecka, z depresją pewnie też, ale nigdy nie byłam na tyle odważna by iść do psychiatry - to byłby kolejny powód dla moich dziadków do jechania po mnie jak to robią od zawsze. Wtedy bym nie miała życia. Walczę z tym jednak od lat i od trzech lat powoli stawiam granice, gdyż był czas, że przez dwa lata bałam się wyjść z własnego pokoju, miałam paranoję, że ktoś mnie śledzi (po traumie, bo w przeszłości faktycznie byłam śledziona i nękana również przez rówieśników) i płakałam, gdy wokół mnie było za dużo ludzi. Trzy osoby wokół mnie to już było za dużo. Teraz jakoś się podnoszę, ale jak mówię nie, to jest gadanie, że jestem chamska i narcystyczna. Już nie wspominam o tym, że rodzina tylko patrzy kiedy się wyprowadzę, bo sami mi to wypominają na każdym kroku, codziennie, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej się dołuje o ten brak pracy. Do tej pory pracę jakie załapałam nie były mi dane, gdyż na taśmie przy sortowaniu odzieży używanej pracowałam tylko dwa miesiące, a w następnej pracy jako sprzątaczka w firmie sprzątającej Castoramę zastąpiono mnie po jednym dniu pracownikiem z grupą, przez co nie mam wokół pieniędzy. Jestem już na tylenzdesperowana by szukać pracy w innych miejscowościach i ubiegać się o zasiłek o relokację lub też załapać jakąś pracę zagranicą
•
Reply