xiuhanies
Link to CommentCode of ConductWattpad Safety Portal
to nie tak, że wróciłam, ale dodałam coś tam.
xiuhanies
to nie tak, że wróciłam, ale dodałam coś tam.
xiuhanies
raczej o tym nie rozmawiam, ale tworzenie historii jest dla mnie tak samo łatwe, jak i trudne. niestety najczęściej tworzę w takiej tematyce, która niekoniecznie jest przystępna i wielu odbiorców nie czuje się dobrze z tym, co piszę. mam na myśli zarówno to, co publikowałam tu, jak i stare rzeczy, których nikt już nigdzie nie znajdzie. a także te, które mam schowane głęboko w szufladzie, i których jedynym odbiorcą jestem ja, te są szczególnie trudne, dlatego niezbyt pali mi się, by je upubliczniać. są trudne, bo wiele rzeczy, które wykorzystuję w swoich tekstach, wydarzyło się naprawdę i mnie spotkało. z tego samego powodu też historie te są dla mnie proste; bo ktoś, kto tego nie przeżył, może nie być w stanie tego opowiedzieć, a ja zrobię to z łatwością, a nawet – w pierwszej chwili – z dziwną przyjemnością. zawsze chciałam być anonimowa w swoich tekstach, nawet moi najbliżsi znajomi nie wiedzą, że to mój profil, poza dwiema osobami. bo dzięki tej anonimowości, mogę pisać wszystko, wszystko co wiem i wszystko, co przeżyłam, i nikt nie będzie mnie oceniał. ale od pewnego czasu tworzę jedynie dla siebie, tylko dla tego aspektu swojego własnego oczyszczenia. o wielu rzeczach wciąż nie potrafię napisać. dlatego saltnpaper dalej nie jest skończone – nie jestem w stanie dokończyć dwóch rozdziałów, które są kluczowe dla całej historii, bo jest to dla mnie zbyt trudne emocjonalnie, choć zaczynając pisać to opowiadanie w 2014 roku, planując każdy rozdział, myślałam, że pójdzie mi dobrze. to było prawie 10 lat temu, co jest przerażające. młody człowiek bywa naiwny; ja również nie spodziewałam się, że coś, co zaczęłam tworzyć z pozytywnym mindsetem, z przeświadczeniem, że w końcu opowiem światu swoją historię, stanie się moim piekłem i 10 lat później nie będę w stanie znaleźć słów, by opisać swoje uczucia i przeżycia, bo to wciąż tak bardzo boli.
xiuhanies
mali ludzie myślą, że są niezłomni. starzy zauważają, że w rzeczywistości się kruszą. tak naprawdę odkąd tworzę minęło już 13 lat. czy to dużo? chyba nie, bo wciąż opowiadam swoją historię i wciąż jest niekompletna. mam nadzieję, że pewnego dnia spojrzę na to, co tworzyłam, i stwierdzę, że to już jest to. że nie muszę więcej pisać tak pesymistycznych, pełnych agresji i strachu utworów, by czuć się lepiej. że może dla odmiany uda mi się napisać coś o dobrych chwilach, bo wreszcie będzie ich wystarczająco dużo, że kwestia stworzenia bohaterów i sklecenia fabuły zajmie 10 dni, a nie 10 lat. mam taką nadzieję, choć szczerze w to nie wierzę.
•
Reply
xiuhanies
ciekawi mnie, czy ktos jeszcze bylby zainteresowany nowymi rozdzialami saltnpaper. ostatnio wrocilam do tego wytworu i uspokaja mnie doprowadzanie go do konca... pytanie, czy oplaca mi sie to publikowac.
weronika_roxana
@xiuhanies Take your time, czekam już 3 lata i jestem gotowa na co najmniej drugie tyle, bo dla saltnpaper warto
•
Reply
xiuhanies
pustka w głowie.
zastanawiam się, czy tylko moje życie przypomina lawinę. z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, choć mam coraz więcej lat za sobą, coraz więcej doświadczeń zebranych, coraz mniej impulsywnych decyzji na horyzoncie, chęć jedynie spokoju, to na coraz mniej rzeczy mam wpływ. to było moje ogromne marzenie lat nastoletnich - mieć wpływ. wpływ na swoje życie, wpływ na swoje szczęście. nie marzyłam o wracaniu do domu kiedy chcę, o spotykaniu się z kim chcę, o własnych decyzjach na każdy temat. chciałam przede wszystkim mieć w końcu kontrolę nad swoim samopoczuciem i móc realnie unikać rzeczy sprawiających mi ból. odsunąć się od bólu na dobre.
czy się udało? nie, bo życie to lawina. nie zatrzymałam się, by odsapnąć po wszystkich cierpieniach, nie mam czasu, by zwolnić i robić uniki przed bólem. nie miałam czasu i nie mam, i chyba z każdym dniem go ubywa.
mam wrażenie, że co dzień jestem wystawiana na test pt. "ile jeszcze dorosłości ona zniesie?" otóż moja kondycja pod tym względem nie jest najlepsza i powoli moja wytrzymałość się kończy. zdałam sobie sprawę, że najgorsze w dorosłości nie są wcale decyzje, które wpływają na całe nasze życie, nie decyzje o wejściu w związek, przeprowadzce czy zmianie pracy, bo w dorosłości człowiek staje się coraz to mniej impulsywny i sprawnie określa za i przeciw przed podjęciem decyzji. najgorszy w dorosłości jest brak odpoczynku od dorosłości, brak odpoczynku od życia, najgorsza jest ciągła lawina.
xiuhanies
dwa dni temu dostałam awans w pracy, na który ciężko pracowałam. człowiek cieszy się wtedy przez łzy, wiedząc, że przyjmując coś tak wspaniałego, będzie musiał stracić inne wspaniałości takie jak czas przeznaczony dla bliskiej osoby czy czas na poszerzanie swojej wiedzy np. na studiach. ja straciłam obie te rzeczy. i sztuką jest teraz się z tego cieszyć i być wdzięcznym, bo przecież sama tego chciałam, jednocześnie nie zatrzymując się ani na moment, by odsapnąć, w lęku przed lawiną kolejnych spraw niecierpiących zwłoki. sztuką jest bycie szczęśliwą i zawiedzioną jednocześnie, w tym samym czasie wykonując swoje obowiązki z należytą starannością i uśmiechem. jeszcze niedawno nie można mi było się cofać i odwracać za siebie. teraz nie mogę już nawet trochę zwolnić.
gratuluję sobie awansu, czyli wyższej wypłaty, większej ilości obowiązków i większej odpowiedzialności. teraz już nawet nie będzie mi wolno popełniać błędów.
może być niełatwo, gdyż błędy to moja specjalność.
•
Reply
xiuhanies
piszę o dorosłości, myślami będąc ciągle dzieckiem, piszę, bo jej nienawidzę, bo nie wygląda tak, jak sobie to wyobrażałam i jak pragnęłam. piszę, zdając sobie sprawę z tego, że w dorosłości po podjętej decyzji, rzadko kiedy jest możliwość odwrotu, więc w biegu trzeba podejmować same dobre decyzje. i z tęsknotą wspominam lata, w których moją jedyną decyzją było postanowienie, w co się ubiorę do szkoły.
ze zniecierpliwieniem czekam na moment, gdy zdam sobie sprawę z tego, że jestem dorosła i faktycznie w sercu również bedę to czuła. niedawno jeszcze pragnęłam cofnąć się do lat, w których byłam dzieckiem i nie musiałam uciekać przed lawiną. teraz pragnę przenieść się w przeszłość i zobaczyć, że kurz już opadł.
głowa pełna kurzu, piachu i kamieni to nic dobrego.
•
Reply
xiuhanies
hej, to znów ja, *, i moja asertywność równa zeru.
chciałabym być dorosła, a w tym tempie nigdy nie będę. dlaczego nie umiem odmawiać ludziom, których nie chcę w swoim życiu, rzeczy, których nie mam ochoty robić? czy naprawdę już zawsze będę tą małą kilkuletnią dziewczynką w długich brązowych włoskach, która robiła wszystko dla i za wszystkich? już dawno nawet nie mam brązowych włosów.
jak wymazać z siebie tę dziecięcą, uległą stronę, żeby minutę po zgodzeniu się na kolejną niechcianą rzecz, nie była ona niechciana, jak ją wymazać, by móc robić tylko to, co uważa się za słuszne i na co ma się ochotę? mam swoje lata, mieszkam sama, żyję sama, sama sobie piorę, sama sobie gotuję jedzenie ze składników, które sama kupiłam, za pieniądze, które sama zarabiam. kiedy chcę z kimś porozmawiać, mogę co najwyżej stanąć przed lustrem i gadać do odbicia, bo mam samotność wypisaną na czole i jestem sama jak jebany palec. i nie mogę sama podejmować najprostrzych nawet decyzji, bo zawsze krąży nade mną jak sęp presja zadowolenia wszystkich, nawet ludzi, ktorzy mieli, mają i zawsze będą mieli mnie w dupie.
jeśli nigdy z tego nie wyrosnę, to nigdy nie ruszę przed siebie. nie mogę w pełni ruszyć w świat, będąc tak naiwnym dzieckiem w skórze dorosłej kobiety.
słowo ode mnie - uważajcie na siebie i dążcie do tego, by nie być mną, naprawdę, to wam ocali życie.
xiuhanies
@0MichikoUsagi0 dzięki, za dobre rady. trzymałam się świetnie, ale płacz — nawet wroga — działa na mnie rozbrajająco, trudno mi wtedy powiedzieć stanowczo "nie". więc nie powiedziałam.
•
Reply
0MichikoUsagi0
@xiuhanies Nauczyć się stawiać granice i trzymać się tego, bo to Twój czas i Twoja energia. Musisz zrozumieć że Twoja wartość nie jest zależna od innych; przełamać stare przekonania które mają swoje źródło w dzieciństwie. I terapia, koniecznie terapia. Wierzę że Ci się uda, trzymaj się
•
Reply
xiuhanies
nawiedzila mnie cisza
zabrala mi znow to co mam
nie wiem co mam napisac
dzis po prostu chce glosno grac
xiuhanies
krótki update na temat mojego życia, które i tak nikogo nie obchodzi.
gdybym mogła je opisać jednym słowem, byłoby to "samotność".
no więc w mojej samotności mam pracę, którą właściwie lubię. to dobrze, bo poprzedniej nie lubiłam. ostatnio coś strzeliło mi do głowy, i powiedziałam do siebie "*, spełnij swoje marzenie, rusz się, nie jesteś jeszcze tak stara". no więc się ruszyłam i je spełniam; zaczęłam wymarzone studia, choć nadal mam nieukończone te, na które poszłam pod presją, i poprawiam je w kółko i w kółko.
partnera już nie mam, bo każdy w mojej samotności — prędzej czy później — mnie opuszcza. w zasadzie taka już jest samotność. rodziny też już nie mam — ten sam case, co wyżej.
jest mi ciężko, bo staram się skupiać na sobie, a nienawidzę siebie od zawsze. szczególnie ostatnimi czasy, w których obwiniam się za to, że naiwnie komuś zaufałam, zupełnie jakby nagle z nieba naprawdę spadł ktoś, kto odmieni moje życie na lepsze.
oczywiście, że tak nie było. żyjemy jako ludzie na ziemi od tak wielu lat, stuleci, tysiącleci... jedyne co może nam spaść z nieba to deszcz lub bomby.
nic więcej, naprawdę nic więcej.
xiuhanies
@janwoleju dziękuję! mam nadzieje ze chociaz te uda mi sie skończyć. dzis dostalam swoja pierwszą ocene (piatke)
•
Reply
rarity-shop
@ xiuhanies bardzo mi przykro, że siebie nienawidzisz. to chyba jakaś ludzka rzecz - nie nienawidzenie samych siebie - tylko oczekiwanie, że ktoś poza nami będzie w stanie naprawić wszystkie nasze problemy. wiem doskonale, że to żadna gwarancja zmiany, a jednak też czekam złudnie aż ktoś przyjdzie i sprawi, że będzie chociaż odrobinę ciekawiej w moim życiu. I swoją drogą gratulacje pójścia na wymarzone studia!
•
Reply
xiuhanies
@sasjbka dziekuję. saltnpaper jest wciaz nieskonczone, nie wiem, kiedy bedzie. niemniej dziękuję.
weronika_roxana
Śniło mi się że zapowiedziałaś rychły powrót saltnpaper, to było crazy :0
xiuhanies
@ weronika_roxana tak czasem bywa. mnie się ostatnio śniło, że jechałam do pracy tramwajem, zamyśliłam się i dojechałam aż do francji. a nigdy tam nawet nie byłam.
•
Reply
weronika_roxana
@ weronika_roxana jak to w ogóle działa, nie myślałam o niczym związanym z wattpadem przez ostatni rok praktycznie xD
•
Reply