Od jakiegoś czasu niczego nie opublikowałam, mimo, że pisałam dużo.
Naszła mnie niedawno myśl, że pisanie to coś zupełnie innego niż publikowanie. Pisanie jest trudne, ale jest też ulgą, jest zdejmowaniem z siebie ciężaru przeżyć, oddawaniem naddatku wrażeń, jest poszukiwaniem, jest trwaniem, jest błądzeniem, gubieniem i odnajdywaniem. Jest ciągłym nasłuchiwaniem i wypatrywaniem. Pisanie to materia w której ciągle coś się dzieje, ja się dzieję.
Publikowanie to bezruch. Zastyganie. To ból fantomowy, bezradność i letarg. To stres i paraliż. Często myślę: I na co mi to?
Z pisaniem jest inaczej.
Nigdy nie pytam. Zawsze wiem.