32

858 72 23
                                        

Kolejny rozdział pojawi się 21 sierpnia <3

Ten rozdział dedykuję NieSpermNaMnie ^^

Ciastkozkarmelem życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji urodzin ❤️

Jeśli ktokolwiek sądził, że po kolejnym incydencie Angelina będzie nadal kapitanem drużyny, to grubo się mylił. Nauczyciele zebrali się jeszcze tego samego dnia na naradę. Pierwszy raz od powstania szkoły cała kadra pedagogiczna była zgodna i zanim Angelina wybudziła się ze śpiączki została usunięta ze stanowiska kapitanki.

Jednak jej przymusowe zwolnienie nie wywołało spokoju, przeciwnie, każdy zastanawiał się co teraz będzie z Gryfonami. Kto zostanie nowym kapitanem? Odznakę dostawali szóstoroczni, a jedyną osobą, która była na szóstym roku była właśnie Angelina. Kto miałby ją zastąpić? Ktoś zupełnie spoza drużyny? Wtedy nie mają szansy na wygranie pucharu, a to by znaczyło, że cały trud jaki przez te pół roku ponieśli poszedł na marne.

Dlatego, gdy następnego dnia Albus Dumbledore ogłosił podczas śniadania, że Gryfon wybrany przez radę dostanie list jeszcze przed Walentynkami, czyli w ciągu trzech dni, po sali rozległy się podniecone szepty.

Według tabeli wyników, Gryffindor musiał jeszcze zagrać mecz ze Ślizgonami i go wygrać. Jeśli pokonają Slytherin siedemdziesięcioma punktami mają szansę na pierwsze miejsce. Jeżeli jednak przegrają lub różnica punktów będzie mniejsza, nie ma opcji aby zdobyli puchar.

Harry spodziewał się, że wiadomość o sytuacji Angeliny i o impasie w jakim znalazła się jego drużyna bardziej go zmartwił. Tymczasem jego głowę zaprzątało coś o wiele bardziej poważnego, w jego mniemaniu. To coś było o głowę niższe, uśmiechało się do niego słodko i patrzyło na niego z uwielbieniem w oczach, owinięte w szalik Krukonów.

Leo stał przed nim na dziedzińcu, dzień po tym jak Angelina dostała informację o przymusowej abdykacji ze stanowiska, i czekał na odpowiedź Harry'ego, którego minutę temu zaprosił na bal.

Patrzył na jego uśmiechnięte oczy, oczekujące z niecierpliwością na odpowiedź i nie wiedział co ma powiedzieć. Jeszcze przedwczoraj to wydawało się być proste. Gdyby chłopak zapytał się wcześniej, powiedziałby "tak", ale teraz? Ta sytuacja z Draco wszystko skomplikowała.

Od momentu jak Snape zabrał Ślizgona ze sobą, nie widzieli się przez cały dzień. Potem, Angelina miała wypadek i drużyna Gryfonów spędzała czas razem, martwiąc się i zastanawiając co dalej. A dzisiejszego ranka, zanim Harry zdążył dojść do siebie po informacji o nowym kapitanie, Leo poprosił go o chwilę rozmowy sam na sam. I takim sposobem znalazł się tu, w najbardziej niekomfortowej sytuacji od dawna.

Nie chciał skrzywdzić Leo. Krukon był miłym chłopakiem i naprawdę się starał. Odmowa mogłaby go zaboleć. Jednak nie chciał dawać mu złudnych nadziei.

- Leo... - zaczął, ważąc każde słowo na języku. - Dziękuję, to bardzo miłe.

- Ale nie chcesz. - odpowiedział za niego chłopak, spuszczając głowę, aby Potter nie widział bólu na jego twarzy.

- To nie tak, że nie chce. Po prostu dużo się wydarzyło w moim życiu ostatnio. Zakończyłem toksyczny związek na wakacjach... i nie jestem gotowy na nic nowego. - powiedział zgodnie z prawdą. Bał się wiązać po tym co spotkało go z Dominiciem.

- I nie ma to nic wspólnego z Draco Malfoy'em? - zapytał sceptycznie Leo.

Harry westchnął ciężko.

- Draco jest moim przyjacielem. - jego głos był ledwo słyszalny.

- Tylko, że gdyby to on cię zaprosił to byś poszedł. - warknął Leo. To by było na tyle, jeśli chodzi o pokojowe nastawienie. - Po co w takim razie dałeś mi nadzieję, Harry? Dwa ostatnie tygodnie pozwoliłeś mi ze sobą flirtować, pozwoliłeś się trzymać za rękę, dałeś mi swoją głowę, abym bawił się twoimi włosami, do cholery, pozwoliłeś mi na pocałunek w policzek. Po co było to wszystko, skoro teraz mówisz mi że nie chcesz iść ze mną na bal?

Sentire tuum gustum #drarry ✅Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz