ROZDZIAŁ CZWARTY

253 17 0
                                        

SILVER

- To jest moje wypowiedzenie z pracy- z całej siły położyłam teczkę na biurku mojego szefa. W moich żyłach buzowała adrenalina, ręce mi się trzęsły. Popatrzyłam się na niego a on tylko głupkowato się uśmiechnął.

Co za dupek

-Aha i dziecko nie jest twoje ulżyło co?- krzyknęłam

Nie ładnie kłamać

- Nie- odpowiedział stanowczo, nie ukrywam w czarnej koszuli, z tatuażami na rękach był przystojny ale ja nie dam się na to nabrać drugi raz

- Nie- powtórzył

- Co nie?- krzyknęłam

- Nie zwolnię cię

- Że co proszę- tak krzyknęłam, że prawie się oplułam

- Nie mogę cię zwolnić to po pierwsze, a po drugie mieszkasz u rodziców, jesteś samotną matką więc ze względu na naszą starą znajomość nie mogę cię zostawić na pastwę losu

- Czego niby nie możesz mnie zwolnić- krzyknęłam jeszcze głośniej

- Podpisałem umowę z Vivien, że przez rok nikogo nie zwolnię ani nie wymienię. Starzy pracownicy zostają plus staruszka uwzględniła ciebie, że ty w szczególności masz zostać

- Dupek- powiedziałam a on się cwaniacko uśmiechnął

- Posłuchaj wiem, że ta sytuacja nie jest komfortowa dla mnie i dla ciebie, wiem co zrobiłem i chce ci to w jakimś stopniu wynagrodzić- powiedział a w jego oczach dostrzegłam smutek, to była nasza pierwsza rozmowa od tego czasu. Tak naprawdę nigdy po tym co się wydarzyło nie rozmawialiśmy

- Wynagrodzić czy ty się słyszysz to ty mnie zostawiłeś samą z ..... - znowu krzyknęłam i uderzyłam pięścią w jego biurko – z..... tym całym mętlikiem w głowie- kurwa już bym się wygadała, że z dzieckiem

- To nie tak jak myślisz, nie znasz całej prawdy- wstał i nasze czoła prawię się stykały, szybko się odsunęłam

- Znam całą prawdę jesteś skończonym ćpunek i dupkiem, niedobrze mi jak na ciebie patrzę- krzyczałam jak powalona

- Nie miłe to było – odpyskował

- Nie miłe to było jak mnie zostawiłeś rozumiesz, obiecywałeś, że już jesteś czysty i co zawiodłam się i proszę bardzo jak tak bardzo chcesz to dobrze zostanę w pracy ale nie licz, że będę patrzyła na ciebie takimi oczami jak dziewczyny, nie licz na nic rozumiesz- krzyczałam jak opętana przez co nawet nie zauważyłam łez, które zaczęły mi wypływać w szalonym tempie.

- Dobrze zero kontaktu w pracy – odpowiedział po czym usiadł za biurkiem i wrócił do papierkowej roboty

Wyszłam strzelając drzwiami najgłośniej jak potrafiłam, w szybkim tempie pobiegłam do toalety i poprawiłam makijaż. Myślałam, że już wylałam wszystkie łzy na tego idiotę jednak się myliłam. Gdy go zobaczyłam ta rana od nowa się rozkleiła i bolała dwa razy bardziej.

- Wszystko w porządku jesteś jakaś dzisiaj cicha- spytała się mnie Lily

- Nie wydaje ci się , młoda źle spała w nocy- posłałam jej blady uśmiech

- Dobrze jak coś to jestem

- Dziękuję – powiedziałam po czym uścisnęłam ją

Jak zwykle w porze obiadowej był największy ruch, pracowałyśmy jak mrówki, zbierałyśmy nowe zamówienia, nalewałyśmy piwo i przynosiłyśmy jedzenie do stolików. Dobrze mi to zrobiło bo choć na chwilę nie miałam tych myśli i nie czułam tego bólu.

Po południu przyszła Christina z Lucasem by nas wymienić

- I w jakim humorze jest moje ciasteczko – zażartowała Christina

- W słabym byłam u niego po papier do kasy i jest jakiś smutny

Dobrze mu tak

- Czas go rozweselić- wzięła fartuszek do ręki i sprawnie go zawiązała na biodrach. Odwróciła się i zamarła bo on stał za nią. Ne gapił się na nią tylko na mnie

Idiota

- Słuchajcie pojutrze Vivien ma operację pomyślałem, że jutro przygotujemy dla niej mała niespodziankę tutaj, będą wszyscy co wy na to?- powiedział dalej obserwując mnie

- Extra pomysł – pierwsza krzyknęła Christina

- Jak najbardziej- dodała Lily

- Vivien na bank się ucieszy – krzyknął Lucas, prawie przelewając piwo

- A ty co o tym sądzisz Silv – spytał i każdy odwrócił się w moją stronę. Powiedział do mnie Silv jak śmiał tak się do mnie odezwać, skończony dupek

- Świetny pomysł- powiedziałam wysilając się na najbardziej sztuczny uśmiech, oczy dziewczyn i tak były skierowane na mnie

- Weź Auri, Vivien ją kocha – pisnęła Christina a ja zamarłam, nogi miałam jak z waty miałam ochotę ją zabić

- Auri?- powtórzył Cloud

- Aurorę córeczkę Silver jest taka kochana – odpowiedziała uradowana Lily po raz kolejny zrobiło mi się czarno przed oczami

- Pewnie, czemu nie – powiedział zamyślonym tonem

- Nie wiem co będzie robić może być u taty- skłamałam,

Spłonę w piekle

- Wrócił do miasta?- spytał Lucas

- Tak- odpowiedziałam niepewnie i po raz kolejny poczułam, że muszę zwymiotować. Cloud stał wpatrując się we mnie dziwnym wzrokiem, nie znałam tego spojrzenia.

- To jesteśmy umówieni- powiedział wpatrując się we mnie

- Pewnie szefie- powiedziała Lily

- Uaaa czuje romans widziałaś jak na ciebie patrzył - powiedziała Christina łapiąc mnie za rękę

- A jak powiedział Silv to aż poczułam ciarki- dodała Lily

- Po moim trupie – krzyknęłam udając, że się śmieje a w środku znowu zabolało. Muszę się uodpornić na ten ból jak musze z nim pracować.

*****

Cały wieczór przepłakałam w ramię Alice, tylko ona mnie rozumie

- Mam z nim pogadać?- spytała

- Nie coś ty ...... nie wiem po prostu musze się sama z tym uporać- powiedziałam tuląc się do niej

Jak się okazało pozdawała wszystkie egzaminy i wróciła na całe wakacje do Ashland, czyli na całe trzy miesiące. Jestem silniejsza, kiedy mam ją obok.

CLOUD

- Jest mi niedobrze jak na ciebie patrzę- te słowa cały czas były w mojej głowie. Gapiłem się już z chyba pół godziny w moje jebane odbicie w lustrze. Od kilku dni nie poznaje siebie, cały czas myślę, i czuje ten cholerny ból. Z całej siły przywaliłem pięścią w lustro tak, że roztrzaskało się na kilka małych kawałków. Jestem największym zjebem na tym świecie. Nie powiedziałem prawdy w sądzie bo bym ją tym zniszczył.

- Kurwa- syknąłem z bólu bo z mojej pięści lała się krew, wyciągnąłem apteczkę i zrobiłem sobie opatrunek.

Poszedłem do kuchni nalałem sobie whisky do jedynej szklanki jaka była w tym domu. Chociaż domem tego nie mogę nazwać bo za każdym razem przypominam sobie co tu się działo, krzyk taty, płacz mamy i tak cały czas. Dobrze, że jestem jedynakiem przynajmniej jest mniej osób, które skrzywdził ten potwór.

Rozsiadłem się na kanapie, po mojej głowie chodziła jeszcze jedna myśl Aurora. Muszę się dowiedzieć wszystko na temat jej ojca, ciekawe czy go znam bo jeśli tak to nieźle skopię mu dupę za to, że zostawił tak wspaniałą kobietę. Jedna szklanka za drugą i nie pamiętam nawet, kiedy zasnąłem. 

Silver Cloud [Zakończone]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz