Rozdział 17

3.6K 264 19
                                        

W poniedziałek przed treningiem odwiedził mnie Hayden. Myślałem, że pojadę na arenę nieco wcześniej, żeby pooglądać, jak Corey jeździ, ale wyglądał, jakby coś go gryzło, dlatego nawet nie zamierzałem go pospieszać.

– Co masz taką skwaszoną minę? – Spojrzałem na niego uważnie. – Widziałeś Juliette z innym facetem?

– Nie. Mówimy sobie o wszystkim, prawda?

Przejechałem dłonią po karku i ruszyłem do kuchni po wodę, starając się nie pokazać, że jestem lekko spięty.

– No w zasadzie to tak... Prawie o wszystkim. Bez szczegółów, nie?

– Bez szczegółów. – Wypuścił powietrze przez nos, a jego spojrzenie śledziło każdy mój ruch. – Więc ty i Corey?

Zamarłem. Powietrze w kuchni wydawało się nagle gęstsze.

– Co?

– Nie zaprzeczaj. Kłóciłem się z Juliette i przypadkiem się wygadała. Powiedziała, żebym się nie dziwił, że nawet ty bałeś się mi powiedzieć o tym, że jesteś bi, bo nie wiedziałeś, jak zareaguję.

Jesteś trupem, Juliette...

– Więc to prawda – dodał, kiedy ja zbyt długo milczałem. – Ale czemu mi nie powiedziałeś? Wolałeś to ukrywać? Przecież tyle razem imprezowaliśmy. Nie musiałbyś się przecież powstrzymywać z jakimś podrywem...

– To nie chodzi o podryw, Hayden. Po prostu... Nie wiem... Bałem się. Rodzice nie wiedzą, Coco nie wie, Liam nie wie, Vivi... Nikt nie wie. Cały czas to nosiłem w sobie, bo bałem się reakcji naszej rodziny, rozumiesz? Chciałem ci powiedzieć, ale chciałem to zrobić w swoim czasie. Na swoich warunkach. Nie na warunkach kogoś innego. Juliette nie powinna była ci o tym mówić – dodałem cicho, patrząc w podłogę, próbując opanować przyspieszone tętno.

– Bałeś się? Czego? Że cię wyśmiejemy? Odrzucimy? Nie zaakceptujemy? Tristan... A co to zmienia w naszym życiu, powiedz mi? – Podszedł bliżej i położył dłoń na moim ramieniu. – Nic. Dosłownie nic. Wciąż jesteś tym samym Tristanem. Przecież mogłeś nam powiedzieć. Mi też mogłeś powiedzieć. Nie męczyło cię to od środka?

– Męczyło. Oczywiście, że męczyło – wyszeptałem, czując, jak głos mi drży. – Za dużo analizuję. Przejmuję się wszystkim, może niepotrzebnie. Nie ma we mnie odwagi, by nawet pojechać do domu i porozmawiać o tym z mamą. Czasem randkowałem również z chłopakami, ale to nigdy nie było nic poważnego. Żaden nie spodobał mi się w aż takim stopniu. Chciałem wam powiedzieć, dopiero jak faktycznie coś do kogoś poczuję. Nie jesteśmy też tak oficjalnie razem. Znaczy zachowujemy się tak, ale nie nadawaliśmy temu żadnej etykiety.

– Aylin jest najbardziej otwartą, wspaniałą i tolerancyjną osobą, jaką w życiu poznałem. Clyde tak samo. Ich miłość do ciebie się nie zmieni, przecież o tym wiesz. Byłoby ci na pewno lżej, gdybyś nie musiał się z tym ukrywać. Nie powiem nikomu, nie martw się. Ale zobaczysz, że ci ulży, kiedy wyznasz im prawdę. Wszyscy będziemy szczęśliwi, jeśli ty będziesz szczęśliwy. A Corey to świetny facet. Ale jak on cię skrzywdzi... Wiem, gdzie mieszka – dodał, co trochę rozładowało atmosferę, bo oboje się zaśmialiśmy.

– Muszę... Muszę jechać na trening.

Hayden kiwnął głową, odsuwając się ode mnie.

– Pogadamy jeszcze. – Sięgnął po swoją kurtkę. – Na razie.

– Cześć.

Jechałem na trening taksówką. Chciałem dotrzeć na arenę jak najszybciej, a nie chciałem brać samochodu, bo ciągle drżały mi dłonie. Chciałem, żeby Corey tam był. Żebym mógł spojrzeć na jego spokojną twarz, poczuć jego obecność, która zawsze miała w sobie coś stabilizującego. Może wtedy odważyłbym się powiedzieć mu o rozmowie z Haydenem. Choć w głębi serca wciąż się zastanawiałem, czy nie powinienem tego zachować dla siebie, trzymać w sekrecie, dopóki nie poukładam wszystkiego w głowie.

Melting for love #3 | NOWA WERSJAOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz