Po czwartym razie Kuro zaczęła podejrzewać, że Smith nie miał nic lepszego do roboty. Po kolejnym była pewna, że miał ale z postanowił uprzykrzyć jej trening.
Przecięła ostatni drewniany kark. Wylądowała na szerokiej gałęzi, pozwoliła linkom wrócić do mechanizmu i spojrzała w jego stronę.
Smith stał kilka metrów dalej. Przez moment patrzył jeszcze na cele, jakby sprawdzał coś, czego Kuro nie widziała. Potem przeniósł wzrok na nią.
- Jeszcze raz?
- Wystarczy.
Miła odmiana.
Kuro zabrała się za wymianę ostrza. Robiła to już tyle razy, nie musiałaby nawet patrzeć na dłownie.
Nie pytała, po co kazał jej powtarzać trasę. On również niczego nie wyjaśnił, tylko przez dłuższą chwilę przyglądał się jej w milczeniu. Czuła na sobie jego wzrok, choć starała się go ignorować.
- Jeszcze cztery karki.
Zatrzymała się.
Erwin wskazał głębiej w las.
- Tam.
Kuro popatrzyła w wyznaczonym kierunku. Między pniami ledwo widziała pierwszy manekin.
- To nie jest tor.
- Wiem.
Spojrzała z powrotem na niego.
- Cztery cele. Bez zatrzymywania się. Postaraj się nie zużyć połowy zbiornika.
Kuro zerknęła na wskaźnik. Nie zużyła połowy. Nie była nawet blisko.
Uniosła brew jakby chciała zadać pytanie, które nie wymagało wypowiedzenia.
Nie wyglądał, jakby zamierzał zmienić zdanie.
Westchnęła cicho i wystrzeliła hak.
Pierwszy cel znajdował się za grubym pniem. Mogła wejść wyżej, odbić się i zejść na niego od góry, ale zamiast tego zaczepiła linkę niżej i poprowadziła ciało po szerszym łuku. Tak, jak uczyli na treningowym. Bezpieczniej, wolniej i bardziej zachowawczo.
Hak wbił się w następny pień. Drobna korekta wystarczyła, żeby pierwszy kark przeciąć bez problemu.
Drugi zobaczyła niemal od razu. Był wysoko, po przeciwnej stronie. Puściła prawą linkę, wystrzeliła ją w nowe miejsce i poczuła, jak mechanizm ciągnie ją w bok.
Mogła wejść ostrzej, ale nie musiała. Ostrza przecięły drewno z łatwością i nawet nie musiała sprawdzać.
Trzeci cel pojawił się między drzewami. Kuro zmieniła kierunek trochę później, niż powinna, i przytrzymała gaz odrobinę za długo. Poprawiła pozycję, wykonała cięcie z wyuczoną precyzją, a manekin opadł.
Zmarszczyła brwi.
Nie widziała ostatniego.
Za plecami rozległ się syk gazu.
Przesunęła wzrokiem po przestrzeni przed sobą. Po lewej rosły grubsze pnie, zbyt blisko siebue, żeby wygodnie umieścić między nimi manekin. Po prawej teren opadał lekko w dół, przed nią gałęzie tworzyły zbyt zwartą ścianę.
Musiał być niżej.
Puściła linkę i pozwoliła sobie opaść kilka metrów.
Cel pojawił się między gałęziami.
Wystrzeliła haki po obu stronach, ściągnęła ciało w dół i wykonała cięcie. Drewno pękło.
Wypuściła gaz, przeleciała jeszcze kilkanaście metrów i zaczepiła się o pień na skraju lasu. Buty dotknęły kory, a ona przykucnęła na grubej gałęzi, uspokajając oddech i czekając.
CZYTASZ
Bez uczuć
FanfictionŻycie Kuro to ciągła walka, nawet ze samą sobą. Kiedy pojawia się nowa ścieżka, którą może podążyć poświęca jej nawet własne życie. W końcu nie ma innego wyboru. Rewrite. Dotarło do mnie, że tak na prawdę nie skończyłam a miałam wiele olanow. Sprawd...
