Demetria1050

Ten moment, kiedy w końcu wzięłam się za fragment z Severusem w najnowszym rozdziale W cieniu normalności i zaczęłam pisać wprowadzenie, bo maly przeskok i mamy grudzień i wszystko super, a potem zobaczyłam datę na początku rozdziału i zapomniałam, że w Hogwarcie jest Turniej Trójmagiczny i bal i moja koncecja poszła w długą, a ja mam fragment, który jest bez sensu teraz. To jest właśnie urok pisania po dłuższej przerwie. Co z tego, że jest rozpiska rozdziału, jak szczegóły umykają. Moja jedyna zapiska o Hogwarcie polegała na tym, że Severus i Dumbledore mają porozmawiać na jeden temat i że ma się to dziać w grudniu. A Bal? Cholera, przydałoby się to napisać. No cóż, macie fragment, który napisałam z wlasnej głupoty i zapominalstwa heh. 
          	
          	
          	Severus Snape spojrzał z obrzydzeniem na świąteczne dekoracje i po raz kolejny  ciągu piętnastu minut stwierdził, że Moody nie był tak głupi, by przynieść nawet na zebranie nauczycieli piersiówkę z Burbonem. Nie miał pewności czy to na pewno był Burbon, ale chyba to był alkohol tygodnia według Alastora. 
          	– Moi drodzy, bardzo się cieszę, że możemy być w takim gronie, a nasi uczniowie właśnie są w drodze do swoich kochających domów – powiedział radośnie Dumbledore w swojej czerwonej szacie, po której sunęły kolorowe i brokatowe bombki, a zielony wieniec z ostrokrzewu był równy z szwami. Snape starał się nie patrzeć na niego zbyt długo. 
          	– Zostało trzynaście dzieci w zamku – podpowiedziała Minerwa, bo zawsze ją denerwował fakt, że są uczniowie, którzy wolą zostać w zamku podczas Świąt. 
          	– Pechowa trzynastka – mruknął Moody, a jego magiczne oko kręciło się szaleńczo.

Margharita555

@Demetria1050 każdemu się zdarza. Gorzej jak jesteś scenarzystą i mylisz fakty a wystarczy...odpalić odcinek przed napisaniem swojego. 
Reply

Demetria1050

Ten moment, kiedy w końcu wzięłam się za fragment z Severusem w najnowszym rozdziale W cieniu normalności i zaczęłam pisać wprowadzenie, bo maly przeskok i mamy grudzień i wszystko super, a potem zobaczyłam datę na początku rozdziału i zapomniałam, że w Hogwarcie jest Turniej Trójmagiczny i bal i moja koncecja poszła w długą, a ja mam fragment, który jest bez sensu teraz. To jest właśnie urok pisania po dłuższej przerwie. Co z tego, że jest rozpiska rozdziału, jak szczegóły umykają. Moja jedyna zapiska o Hogwarcie polegała na tym, że Severus i Dumbledore mają porozmawiać na jeden temat i że ma się to dziać w grudniu. A Bal? Cholera, przydałoby się to napisać. No cóż, macie fragment, który napisałam z wlasnej głupoty i zapominalstwa heh. 
          
          
          Severus Snape spojrzał z obrzydzeniem na świąteczne dekoracje i po raz kolejny  ciągu piętnastu minut stwierdził, że Moody nie był tak głupi, by przynieść nawet na zebranie nauczycieli piersiówkę z Burbonem. Nie miał pewności czy to na pewno był Burbon, ale chyba to był alkohol tygodnia według Alastora. 
          – Moi drodzy, bardzo się cieszę, że możemy być w takim gronie, a nasi uczniowie właśnie są w drodze do swoich kochających domów – powiedział radośnie Dumbledore w swojej czerwonej szacie, po której sunęły kolorowe i brokatowe bombki, a zielony wieniec z ostrokrzewu był równy z szwami. Snape starał się nie patrzeć na niego zbyt długo. 
          – Zostało trzynaście dzieci w zamku – podpowiedziała Minerwa, bo zawsze ją denerwował fakt, że są uczniowie, którzy wolą zostać w zamku podczas Świąt. 
          – Pechowa trzynastka – mruknął Moody, a jego magiczne oko kręciło się szaleńczo.

Margharita555

@Demetria1050 każdemu się zdarza. Gorzej jak jesteś scenarzystą i mylisz fakty a wystarczy...odpalić odcinek przed napisaniem swojego. 
Reply

Demetria1050

Wesołych Świąt dla wszystkich! Odpoczynku, radości, uśmiechu i czasu na to co planujecie robić w Święta :D 
          
          PS. 4 rozdział świątecznego fanfiction drarry został dzisiaj wstawiony.

TheOli0312

@ Demetria1050  Dziękuję  Wesołych i spokojnych świąt wszystkim  
Reply

Demetria1050

@ TheOli0312  Dziękuję ^^
Reply

Czarna_Dalia

@ Demetria1050  ślicznie dziękować ^^ wesołych i spokojnych świąt oraz szczęśliwego nowego roku! ✨
Reply

Demetria1050

Olśniło mnie, że Świąteczne tradycje opisują Święta rodziny Potter-Black-Lupin i wcale nie odnosi się to do Huncwotów, chociaż opisuje ich dzieci/kuzynów. Ale zmiana nazwiska Draco na Black było ciekawe, to nie zrobię tego po raz kolejny (miałam taki pomysł przy jednym ff) 
          Dobra, wracam do pisania Bezduszności, bo W cieniu normalności mnie przeraża

Demetria1050

@dupnij-se-monsterka Tak, tak. Nawet Draco Potter nie brzmi za dobrze. Jedynym wyjściem może być jeszcze łączenie nazwisk, bo Draco Malfoy brzmi zbyt dobrze, by się przestawić na coś innego
Reply

dupnij-se-monsterka

@Demetria1050  no sorry ale jeśli Draco to tylko Malfoy. Black mi kompletnie nie pasuje bahah
Reply

Demetria1050

Szykuje coś na Mikołajki i okres świąteczny, także niedługo możecie się spodziewać czegoś z drarry i Teddym Lupinem (bogowie ta autokorekta poprawiła mi to nazwisko chyba z 15 razy). Nie mówię nic o fluffie, ale będzie czuć świąteczną atmosferę i również postaram się ograniczyć poziom angstu 

Demetria1050

@ -misza-  Ha, dokładnie! :D Nie może być u mnie za różowo, nawet jest to świąteczne ff. Moja autokorekta przyzwyczaiła się do Lupin chociaż stara się l zamienić na ł, ale odmiana Lupinem dostało ł, łupinek, coś z k chyba jeszcze było, teraz to już dodałam to do słownika i tak nie poprawia, ale wczoraj było źle xd 
Reply

Demetria1050

@ kudlatylos  Cieszę się ^^
Reply

Demetria1050

@ hotamebka  Dziękuję ^^
Reply

Julie_Fleamont

Hej! Mam nadzieję, że takie reklamy ci nie przeszkadzają. Chciałabym serdecznie zaprosić cię na swój profil do mojego fanfica "Ciernie w marmurze". W alternatywnym uniwersum w Hogwarcie uczą się jedynie potomkowie biednych rodzin, bo czystokrwiści arystokraci są nauczani w domu przez prywatnych nauczycieli. Syriusz, jako prawdziwy buntownik, sprawnie pozbywa się kolejnych profesorów, aż w końcu zdesperowany i wiedziony sprawami z przeszłości Orion zatrudnia Remusa.
          
          https://www.wattpad.com/story/402823194-ciernie-w-marmurze-wolfstar

Demetria1050

Przed wami mały fragment drugiego rozdziału Bezduszności, który mam plan wstawić w poniedziałek. Evan Rosier gra tam pierwsze skrzypce, ale nie zabraknie na chwilę Pandory lub Regulusa. Im więcej czytam o Śmierciożercach tym bardziej się zastanawiam co oni tak naprawdę widzieli w Czarnym Panu. Rozumiem początki, jego obietnice i wielkie plany. Rozumiem końcówkę wojny, bo wtedy to było żyj i pokłoń się  lub zgiń. Ale środek wojny czyli moment, kiedy Rosekiller dołącza jest naprawdę dziwny. Moim jedynym wytłumaczeniem jest fakt, że to miało być dziedzictwo, ponieważ są oni już kolejnym pokoleniem Śmierciożerców. Rodzice Lucjusza, Evana czy innych zaczynali jako pierwsi Śmierciożercy.  A brak informacji o tym jak wyglądała hierarchia wśród Śmierciożerców powoduje, że zaczynam tworzyć coś własnego, ale na ile to jest sensowne, to pewnie wyjdzie w praniu. Zakon Feniksa wydaje się równie chaotyczny i nieukształtowany, ale w niego nie będę się, aż tak zagłębiać. 
          
          Fragment rozdziału 2 "Umiejętność planowania śmierci": 
          
          Evan zapisał kolejny ważny punkt. Musiał dać listę eliksirów, które chciał, aby Snape uwarzył dla drużyny. Chociaż może Barty byłby skłonny spotkać się z tym dupkiem sam, skoro i tak widzieli się prawie codzienne w rezydencji Czarnego Pana. 
          
          – Nie bądź dla niego za ostry, Evan – cichy głos Pandory rozbrzmiał tuż za nim, a Rosier podskoczył na fotelu i uderzył kolanami o spód biurka. Nie usłyszał jak wchodziła do gabinetu, co powinno go zaniepokoić, ale to była jego siostra. Ona nawet z masą biżuterii na nadgarstkach umiała poruszać się bezszelestnie. 
          
          – Kurwa mać, Pandora! 
          
          – On zmieni losy wojny – powiedziała z szeroko otwartymi oczami, wpatrzona w specyficznie zawinięte S które pisał Evan na pergaminie. (...)
          
          – To słaby mściciel, który czerpie przyjemność z zadawania bólu – odparł bez zawahania. Miał wyrobione zdanie o Severusie Snapie.

Filip5000

@Demetria1050 A ja dziękuję za przeczytanie.
Reply

Demetria1050

@ Filip5000  Dzięki za odpowiedź. Przemyśle to jeszcze jak będę pisać dalsze rozdziały 
Reply

Filip5000

@Demetria1050 myślę że odpowiedź na twoje pytanie jest w miarę prosta: środek wojny to okres gdy ludzie są nahaipowani tak bardzo że chcą dojść do tego celu. Im dalej w czasie trwa wojna tym bardziej radykalni się stają ludzie. Wtedy wojna przechodzi w format końcowy: oba obozu rozjeżdżają się coraz bardziej, pojawiają się pacyfiści którzy rękami i nogami chcą doprowadzić do separatystycznego pokoju, a dowódctwa obu stron widząc że struktury im się rozpadają doprowadzają do ostatniej ofensywy, której przegrany musi skapitulować. Szybkość tego procesu zależy od dwóch rzeczy:
            Konsolidacji władzy
            Konkretności idei i celu walki
            Im mniej wyraźnego celu i struktury tym bardziej konkretne odłamy są autonomiczne, i tym samym czas wojny się skraca. Analogicznie byłoby w wojnie czarodziejów gdyby nie incydent z Doliny Godryka. Taka jest moja odpowiedź. A na rozdział czekam z niecierpliwością.
Reply

Demetria1050

Udanego Halloween i przy okazji zapraszam na pierwszy rozdział Bezduszności - nowego fanfiction Rosekillera. 
          A w weekend prawdopodobnie wrzucę W cieniu normalności, bo ile można pisać dwie sceny (okazuje się, że długo, jeśli ma się odrzut od nich) 

misiawita

@ Demetria1050  dzięki ❤️
Reply

Demetria1050

W piątek będzie opublikowany pierwszy rozdział Bezduszności i jak nie mogłam się doczekać żeby to ruszyło, tak teraz się zastanawiam jak to wszystko wyjdzie. Ale nadal przeważa to, że chce z tym ruszyć, bo okazało się, że Barty Crouch Junior jest genialny do pisania, Evan Rosier trochę mniej, ale i tak lubię klimat tego jaki stworzyli. 
          Mam dla was fragment pierwszego rozdziału, gdzie z okazji, że to będzie w Halloween wspomnimy nawet o Potterach
          
          
          
          Rozdział 01. Młodość w cieniu dojrzałości 
          
          
          Evan odepchnął od siebie Bellatrix jakby była niczym więcej jak manekinem do ćwiczeń, a Barty nie mógł się powstrzymać od chichotu z tego powodu. Lestrange upadła twardo na ścieżkę, a poluzowany gorset w końcu pozwolił jej na wzięcie oddechu. Lucjusz doskoczył do niej, by pomóc wstać, a ona wściekle odrzuciła jego ręce. 
          
          Rosier wciąż nie patrząc na Barty'ego wyciągnął w jego stronę rękę. 
          
          – Idziemy, mój drogi? – zapytał miękko Evan. 
          
          Barty wciąż z uśmiechem na ustach i różdżką w dłoni, podszedł do niego i drugą ręką złapał biceps Evana, ściskając mocno. 
          
          – Skoro skończyłeś przedstawienie, to nie ma powodu, by zostać tu dłużej – powiedział Barty ze śmiechem. Fakt, że rzucił na ich plecy zaklęcie odbijające ataki było tylko prostym ubezpieczeniem się. Byciem odwróconym tyłem od urażonej Bellatrix nigdy nie było dobrym pomysłem. 
          
          Gdy się teleportowali, Barty był zajęty planowaniem tego, co mógłby zrobić z Rosierem, gdy znajdą się już w jego komnatach.

Demetria1050

@ misiawita  Niedługo, myślałam, że uda mi się to wstawić w weekend, ale zostało mi do opisania jedna długa i ważna scena 
Reply

misiawita

@ Demetria1050  a kiedy kolejny rozdział w cieniu normalości
Reply

Demetria1050

@ Zuaknaz  Cieszę się, że zaciekawiło ^^
Reply