Jeśli z jakiegoś powodu dwa obiecane rozdziały Kazimierzówny (67 & 68) nie pojawią się w drugiej połowie października, to dlatego, że nareszcie pokonałam ścianę w innej historii - "dnia ani godziny", która powinna ukazać się w przyszłym roku, w Kodeksie. Zazwyczaj nie piszę paru rzeczy naraz, ale obie historie siedzą mi w głowie równie mocno i pracuję z nimi na przemian.
Ale, żeby to robić, trzeba mieć też czas, a tradycyjnie, w okresie około jesiennym życie wali się na łeb, na szyję, toteż macie inny powód, gdybym nie dowiozła rozdziałów w październiku.
Ale bądźmy dobrej myśli. W końcu musi być dobrze :)
Do następnego