Moi Drodzy, mała niespodzianka <3!
Znalazłam skróconą wersję wierszu mojej babci i stwierdziłam, że go tu wrzucę, zawsze wszystko pisała do szuflady, ale uważam, że zasługuje na coś więcej niż szuflada, więc wrzucam, to tutaj i mam nadzieję, że się spodoba, jeśli tak to może wyszukam coś jeszcze. Wierszyk jest o tym, co nas otacza codziennie, jak małe rzeczy można doceniać, a nasz świat wokół staje się piękniejszy. Babcia opisuje miasteczko rodzinne, zapraszam do przeczytania krótkiego fragmentu i mam nadzieję, że niespodzianka się podoba <333!!!
Moje miasto leży w kotlinie.
Przez moje miasto rzeka płynie.
Kamienna twierdza wyrasta nad mostem,
Pod nią ratuszowa trąbka ogłasza godzinę dwunastą.
Kolorowe kamieniczki z wiekowymi rzeźbami otaczają Rynek, jak anioły przebrane.
Figury Świętych na moście kłaniają się ludziom spieszącym do kościoła i dworca.
Pod nim kanał rzeczny Młynówką zwany, po którym w lecie gondole pływają.
Stare kościoły pysznią się strojem złotym, wiekowym i wszystkich zapraszając.