SoraKurosaki89
Komentarz do opowiadania: Harmonia i chaos: Polowanie na Nahale
Uwaga: komentarz zawiera spoilery ⚠️!!!
Bardzo miło zaskoczyło mnie to opowiadanie i muszę przyznać, że kompletnie mnie wciągnęło. Zwykle nie przepadam za historiami opartymi na obrzędach, a tutaj od samego początku złapałam się na tym, że czytam z ogromnym zainteresowaniem. Główna bohaterka od razu dała się polubić — jest sprytna, szybka, inteligentna i naprawdę idealnie pasuje do roli Bogini Nahalii. Sama bogini też jest niezwykle intrygująca, a motyw jej czerwonych oczu zrobił na mnie ogromne wrażenie.
Uwielbiam humor obecny w tej historii. Mieszkańcy, którzy pomagali Ifrze w ucieczce, byli cudowni — moment, gdy kobieta rozpostarła płaszcz, żeby ją zasłonić przed mężczyznami, był jednocześnie ciepły i zabawny. Cała społeczność bawiąca się pościgiem, jedni specjalnie wprowadzający Cazira w błąd, inni kibicujący, teatralne zatrzymywanie go pytaniami i zagadkami… śmiałam się naprawdę głośno. Tekst ma lekkość, a humor wynika naturalnie z sytuacji, nie jest wymuszony.
Cz.1
SoraKurosaki89
@ Mr_Kossta Rozumiem dziękuję za wyjaśnienie ale i tak chętnie poczytam opko dalej;)
•
Balas
Mr_Kossta
@ SoraKurosaki89 Dziękuję . Akurat historia Ifry i Cazira została domknięta. Możliwe, że w drugiej części głównej historii się pojawią iż cześć fabuły będzie na Nahla Jazira.
•
Balas
SoraKurosaki89
Cz.2
Ifra jako psotnica to absolutne złoto — raz kradnie drewnianą łyżkę, innym razem robi czarne smugi na policzku przypadkowej kobiecie, a porównanie jej do lisa w kurniku jest po prostu idealne. Bardzo polubiłam tę bohaterkę, ma w sobie mnóstwo uroku i charakteru.
Cazir to kolejny strzał w dziesiątkę. Od początku było widać, że jest inteligentny i gdyby tylko chciał, mógłby ją złapać już dawno. Ich dynamika — spryt i szybkość kontra mądrość i cierpliwość — była niesamowicie ekscytująca. Moment, gdy powiedział „idę po ciebie, mała liścio”, zabrzmiał bardziej jak obietnica niż groźba. A kiedy wyszło na jaw, że modlił się do Nahalii przez pięć lat o partnerkę… serce po prostu mięknie. Moim zdaniem bogini wybrała mu najlepszą możliwą.
Scena w świątyni, gdy Ifra dotarła, by złożyć dary, dała mi prawdziwe poczucie ulgi — razem z nią mogłam wreszcie odetchnąć. Bardzo podobał mi się też motyw błogosławieństwa i to, że kapłanka kazała jej odpocząć, bo zasłużyła. Piękne domknięcie napięcia. A potem… wybór wybranka. Emocje były ogromne — serio miałam ochotę piszczeć jak nastolatka, zwłaszcza gdy padło na brodacza i w końcu poznaliśmy jego imię. No i ten pocałunek… OMG. Idealna kropka nad „i”.
Bardzo podoba mi się też idea, że Nahalia traktuje wszystkich jednakowo — to nadaje całej historii poczucie sprawiedliwości i harmonii. Jej ukazanie się w pełnej okazałości było niezwykle satysfakcjonujące i pięknie spina całość.
Mam ogromną nadzieję, że jeszcze wrócimy w kolejnych rozdziałach do Cazira i Ifry, bo naprawdę ich polubiłam. To opowiadanie trafia do grona moich ulubionych i z przyjemnością będę kontynuować czytanie — oby tylko nie trzeba było zbyt długo czekać na następny rozdział ❤️
Życzę weny twórczej ❤
~Sora/Lyn
•
Balas