Dziś, byłam na premierze ostatnie go Avengers End Game. Dziś, było dużo zwrotów akcji i wspomnień z poprzednimi filmami. I dziś w ostatnim tej dekady filmie MCU zmarło trzech z najważniejszych bohaterów. Przebojowa Natasha Romanoff, Solidarny Steve Rodgers i... Anthony Edward Stark. Wybaczcie jeśli wam teraz zrobiłam spoiler ale musiałam wreszcie to powiedzieć. Od zakończenia filmu wyszłam z sali całkiem przybita, mój przyjaciel od przedszkola naśmiewał się na początku z mojej reakcji ja miałam to gdzieś. Mówił, że powie to mojej najlepszej przyjaciółce która, była z nami w tej samej sali kinowej tylko w innym rzędzie wraz z resztą moich znajomych. Wracając, kiedy (Piiiiii) wyszła z kina i zobaczyła w jakim jestem stanie to podeszła i razem ze mną zaczęła płakać z tego powodu. Miałyśmy to gdzieś, że ludzie na nas dziwnie patrzą chociaż oni sami, byli dość przybici do ziemi tym faktem.
Musze wam przyznać, że nie wiem czy, będę w stanie napisać jakiś nowy rozdział w szczególności związanym z Avengers, bo gdy przypominam sobie o tym przy każdym wzdechnięciu mam ochotę ponownie się rozpłakać...
I mam z tego powodu do was pytanie. Przytulisz mnie na pocieszenie?