Właśnie sobie przypomniałam, że dokładnie 7 lat temu 13.12.2018 skończyłam pisać moją pierwszą książkę. Pisanie jej trwało prawie cały rok, bo zaczęłam jakoś w połowie stycznia 2018.
Jeszcze wtedy pisałam na papierze w 96-kartkowych zeszytach w twardej okładce, a cała "powieść" zmieściła się w 3 takich zeszytach A5. Pamiętam, że sumiennie pisałam przynajmniej 2 str dziennie, rekordowo w wakacje pisałam nawet 8, albo 10 str! (Taka jedna strona zeszytu mieściła około 300 słów - teraz napisałabym tyle w 10 min, gdybym się pośpieszyła).
Ta książka dalej leży u mnie w pokoju, wiem gdzie jest schowana i wiem ile tysięcy błędów językowych, ortograficznych i interpunkcyjnych zrobiłam. Jakieś 5 lat temu czytałam fragment i byłam w szoku, że naprawde moża aż tak źle pisać.
Fabuła tamtej książki była tragiczna. Nawet teraz nie pokusiłabym się na pisanie fantastyki młodzieżowej, ale jak miałam 15 lat to byłam pewna, że nie ma takiego wyzwania, które mnie pokona.
Nigdy nie zabiore się za korekte. Musiałabym to wszystko napisać od nowa, a to trwałoby nawet dłużej niż rok. Wątków było tysiące, a żadnego nie rozwinęłam na więcej niż 2 str, więc chyba nie muszę komentować jak tragiczne były moje początki z pisaniem.
Jedno się nie zmieniło - dalej kocham pisać, tak samo jak wtedy, albo nawet bardziej. 13.12.2018 skończyłam pisać pierwszą książkę, a teraz trudno byłoby mi wymienić wszystkie powieści, które skończyłam w ciągu ostatnich 7 lat, ale większość faktycznie doczekała się zakończenia.