Hej, dawno mnie tu nie było.
Minęło dokładnie 56 dni odkąd wstawiłam ostatni rozdział i… nie ukrywam, że bałam się wrócić. Bałam się, że nikt już nie czeka, że coś się zmieniło, że historia, którą tak bardzo kocham, przestała być Wasza. I jeśli ktoś odeszedł w tym czasie, nie gniewam się. Rozumiem. Świat się kręci, życie pędzi, a ja sama czasem muszę przystanąć, żeby złapać oddech i nie zgubić siebie w chaosie.
Nie było łatwo. Te dni były pełne milczenia, w którym słyszałam tylko własne myśli i własne wątpliwości. Myślałam o Melody i Kaiu, o ich bólu i radości, o tym, jak krucha i piękna jest ich historia… i zdałam sobie sprawę, że nie mogę pozwolić, by czekała w próżni. Że muszę wrócić, dla nich, dla Was, dla siebie.
Dziękuję Wam, że jesteście, że pamiętacie, że wracacie mimo mojej ciszy. To, że ktoś wciąż czyta, śledzi historię, żyje tymi słowami razem ze mną, daje mi siłę, której sama czasem nie czuję. Wasze wsparcie jest jak światło w ciemnym lesie, ledwie widoczne, a jednak prowadzące mnie naprzód.
Będę pisać dalej, w swoim tempie, z sercem i myślami zatopionymi w tej historii. Czasem słowa przychodzą łatwo, czasem trzeba je wyłowić z chaosu myśli i emocji, ale zawsze chcę, żeby były prawdziwe. Bo Melody i Kai nie są tylko bohaterami, są częścią czegoś większego. Są częścią Was, a Wy jesteście częścią mnie.
Dziękuję, że wracacie, że czekacie, że pozwalacie mi znowu tworzyć. I jeśli ktoś kiedyś odejdzie, wiem, że to w porządku. Każdy wybiera własną drogę. Ale jeśli zostajecie, jeśli wracacie, czuję, że mogę pisać dalej… że mogę żyć ich historią tak, jak oni żyją w Waszych głowach.
Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna,
Nestie Books