ankas_16
Nie lubię się z alkoholem.
Drugi raz w życiu, a zarazem drugi raz z rzędu zaliczam tak nieprzyjemne spotkanie. Poniekąd daje mi to doświadczenie, bo wiem, że po etapie żółci nagle zacznę kontaktować i uznam, że moje włosy oraz szminka wymagają poprawki, zatem należy poprosić kogoś o przyniesienie torebki. Jednakże wychodzi na to, że nie umiem już upić się do etapu lekkiego wstawienia. Albo nic, albo maksimum.
Nie powiedziałam wszystkiego co chciałam powiedzieć. Efekt wódki, ginu, a także tequilji.
Ale wiem, że Wy pomimo wszystko bawiliście się dobrze.
Moje wnioski z dzisiaj: nie ma sensu brać alkoholu nawet dla vibu w takich momentach.
Mam cudownych przyjaciół.
Czika, moment, w którym obejmuje toaletę nie jest najlepszą sytuacją, by zorientować się po 6 latach, jak cudowną mam sylwetkę.
Kocham to, że po powrocie do domu i mozolnym ogarnięciu mówię: "jutrzejszym, a właściwie ie dzisiejszym śniadaniem będzie jejecznica z kiełbaską, przwidziana na 9:30. Jeśli nie wstanę do tej godziny to znaczy, że to mnie trzeba zbierać". Jestem skanowana wzrokiem, a następnie sĺyszę: "a co Ty na to, by jutro pojechać na śniadanie?"
ankas_16
W ogólnym ujęciu było miło i widzę moment, gdzie faktycznie procenty rozwiązały nam nieco języki, przyśpieszyły rozmowę. Ale jednak zasada picia symbolicznego na specjalnych okazjach nie jest głupią zasadą, natomiast zawieszanie jej jest ryzykowne, ponieważ bardzo wolno we mnie wchodzi, więc łatwo przedobrzyć. Postuluję powtórkę, lecz bez oprawy alkoholowej dla mnie.
A teraz czas się jakoś sensownie ubrac na to śniadanie.
•
Reply